Witam ; D
Jestem tu nowa i postanowiłam,że podzielę się z wami swoją "dziwaczną" osobą i przeżyciami.
Zacznę może od tego,że najprawdopodobniej podejrzewam u siebie Borderline. Skąd te przypuszczenia ? Hmm... większość cech tej osobowości posiadałam już w okresie dzieciństwa,teraz wprawdzie dojrzewam ale jakoś nie widzę "poprawy" w swoim charakterze,po prostu nic się nie zmienia,chce ale nie może,tzn. np.kontakty z ludźmi,które jakoś staram się utrzymywać (tak jak kiedyś preferowałam samotność tak teraz nie wiem czemu brakuje mi towarzystwa ludzi) są niemożliwe ze względu najprawdopodobniej na to zaburzenie. Dodam jeszcze,że dopiero zaczęłam dojrzewać,mam 17 lat (rocznikowo 18) ale przez pewne traumy w dzieciństwie i latach gimnazjalnych psychiatra stwierdził u mnie opóźnienie emocjonalne. Że mam Borderline jestem niemalże pewna,a jak nie to to coś innego i nie doszukuję się na siłę-po prostu widzę,że coś jest ze mną nie tak.
Inna sprawa,o której chciałabym napisać to moje dziwne,że tak to nazwę "zainteresowania,zboczenia". Podczas czytania prosiłabym o wyrozumiałość. A mianowicie. W zeszłym roku cierpiałam jakby na "depresję" ,nie wiem czy to byładepresja ale miałam przez prawie rok coś w stylu stanów depresyjnych. Minęły mi one wiosną,a wraz z nimi pojawiły się nowe objawy-niechęć do świata i ludzi ,nienawiść i mściwość.
W tym okresie duży wpływ na moje postrzeganie świata miała pewna osobą,która przychodziła do mnie do domu i której chorobliwe nienawidziłam (i nienawidzę nadal) chociaż mi nic nie zrobiła,motywem była zazdrość oczywiście bo ja muszę zazdrościć wszystkim wszystkiego,to moja największa niekontrolowana wada. Najbardziej zazdroszczę ludziom miłości i pragnę aby wszystkie związki się rozpadły. Dodam,że sama nie byłam nigdy kochana (wręcz przeciwnie) no i na dodatek kocham platonicznie od 7 lat swojego idola,żałosne prawda ? Niestety nie miałam szans na poznanie płci męskiej z tej "lepszej" strony ,a teraz kiedy szanse jako takie mam ogranicza je mój umysł i bariery przed otwarciem się przed ludźmi.
Dobra ale do rzeczy. Co do tej nienawiści .. ona rośnie i rośnie. A polega to na tym,że panicznie nienawidzę ludzi (jestem mizantropem jak coś) i wszystkiego co z nimi związane. Jak słyszę samo słowo "socjalizacja" to mi się rzygać chce. Każdy dla mnie jest tępy i przez całe życie żaden człowiek nie posiadał dla mnie uczuć. Empatyczna raczej jestem .. albo inaczej-zależy to od nastroju i dnia na jaki trafi dany delikwent. Czasem jestem całkowicie wypruta z uczuć,snuję wtedy swoje fantazję na temat zabijania ludzi,nie powiem -jara mnie to ,czuję niemalże ekstazę ,podniecenie seksualne jak o tym myślę.Sny mam nawet takie ,niby koszmary ale jak ja w nich występuje to są to jedne z lepszych snów jakie miewam. Lubię bawić się ogniem,wręcz kocham wybuchy ,często w klasie coś podpalam jak nauczyciela nie ma i w domu sama eksperymentuję z ogniem. W klasie wiedzą,że jestem piromanką. Ale nie wiedzą,że wszędzie widzę wrogów. Kiedy jakaś osoba np. z klasy mnie skrzywdzi to automatycznie mam wyolbrzymione wrażenie,że ona jest w spisku z resztą klasy. Często mam takie manie prześladowcze,oglądam się ciągle za siebie bo boję się,że ktoś mnie śledzi,mam fioła na tym punkcie. Ufna jestem. Albo i nie ? Zależy jak na to patrzeć. Osobie,którą znam godzinę potrafię całe swoje życie streścić i o problemach nagadać ale już z najbliższym nawet przyjacielem nie pójdę w nocy do parku. Dlaczego ? Boję się,że mnie zabije. Pod tym względem jestem przewrażliwiona,nie ufam rodzinie,przyjaciołom,bliskim jeżeli chodzi o "wypady" w dziwne,opuszczone miejsca to nawet z własną świętej pamięci matką bym nie poszła. Jak dla mnie każdy chce mnie zabić i każdy jest w spisku przeciwko mnie,każdy się ze mnie śmieje,każdego interesuje moja osoba na tyle,żeby ją "obgadać". Heh. masakryczne stany lękowe też mam,np. boje się ciemności,samej siebie i czuję ogólny lęk sama nawet nie wiem przed czym. To wszystko to nie są fobie bo nie trwa to ciągle. Fobie mam związaną z owadami (pająkami nie,tylko owadami). A ciemności boję się sporadycznie,ab und zu. Czasem pójdę do parku sama i spoko jest ale czasem muszę nawet spać w pokoju przy zapalonym świetle tak jak dziś. I właśnie co do tego spania ... hmm.. mam taki lęk przed ciemnością,który od stycznia się utrzymuje co dla mnie nie jest normalne. Przy pojawieniu się tego cierpiałam na tygodniową bezsenność,nie mogłam zasnąć,czułam zmęczenie ale nie senność. W 3 dniu tego lęku miałam halucynacje. Słyszałam szepty ,na początku myślałam,ze to wiatr za oknem ale okno miałam zamknięte (mam dźwiękoszczelne) ,a poza tym żadnego wiatru nawet nie było (podeszłam do okna zobaczyć). Jak wyszłam z pokoju szepty nie ustały ; / Dopiero po pewnym czasie. Nie wiem co ogólnie ze mną jest ,najbardziej przeraża mnie to zabijanie,kiedy jestem "wypruta" emocjonalnie mam takie myśli czasami nawet prowizoryczne czyny jak np. wbijanie noża w koleżankę czy zastraszanie osób w klasie ale kiedy pojawiają się emocje (z natury jestem nadwrażliwa i nawet na filmy typu piła nie potrafię patrzeć ,a co dopiero zabijać) to tamto myślenie staje się dla mnie odległe,czuję się tak jakbym nigdy nie myślała o skrzywdzeniu drugiej osoby,nie potrafię takich planów ze sobą połączyć. Impulsywna jestem i to cholernie,sadysty trochę we mnie też jest .. zarówno psychicznego jak fizycznego. No i zmieniłam się "dla ludzi". Kiedyś byłam mila a teraz jestem ... szczera ? Nie. raczej wredna. Mowie ludziom ze ich nienawidzę ,ze nimi gardzę i zastraszam ich często , to sprawia mi radość i satysfakcje. Możliwości empatii posiadam ale CHYBA stopniowo ja zatracam pogrążając się w moich nienawistnych poglądach które współczucie uważają za słabość,albo po prostu związane jest to ze zmiana nastrojów które posiadam notorycznie ,zmieniają się one ciągle u mnie. Dwie opcje są równo możliwe. Ehh... w kwietniu po ukończeniu 18 lat idę do psychiatry,jak najszybciej. Chcę wszystko to opowiedzieć i uzyskać pomocy. Źle się czuje ze swoim dziwacznym charakterem i boję się,że mogę kiedyś komuś coś zrobić.
Te cechy,które przedstawiłam to nieliczne ale też jedne z najdziwniejszych jakie posiadam biorąc pod uwagę wszystkie utrudniające funkcjonowanie.
Możecie śmiało pisać co o tym sądzicie.
cześć mała zasuwaj do specjalisty
no tak...bez pomocy lekarza się nie obejdzie..
Bookmarks