Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Wyniki 1 do 10 z 24

Temat: Czy to choroba??...

  1. #1
    Uczestnik Avatar gruba.
    Zarejestrowany
    2, 02, 2012
    Wiek
    18
    Postów
    5
    Punkty
    0

    Czy to choroba??...

    Witajcie!

    Zastanawia mnie pewien fakt... Jestem świadoma tego, że mam zaburzenia odżywiania, ale konkretnie, to nie mam pojęcia co mi jest...
    Dlatego mam wieeeeeeelką prośbę... Pomóżcie mi określić to, na co "choruję", z czym mam problem... Wierzę, że jeśli będzie to nazwane, będzie lepiej... Cóż, nie wiem właściwie dlaczego, ale taką mam nadzieje...

    Nie wiem właściwie czy to choroba, może przesadzam...
    To jest ze mną już tak długo, że... nie potrafiłabym wyobrazić sobie życia bez tego... to jest jakby częścią mnie...
    A więc tak...

    Mam 17 lat. Moje zaburzenia, problemy z jedzeniem zaczęły się... no cóż, od kiedy sięgam pamięcią. Zawsze uwielbiałam jeść. Ale byłam szczupłym dzieckiem. Towarzyszyła temu wszystkiemu cholernie niska samoocena, świadomość tego, że jestem grubo, to od zawsze było przyczyną wszystkiego... Cokolwiek się złego działo, to dlatego, że jestem gruba... Niechęć do robienie czegokolwiek, bo jestem gruba...

    Jako, że moje życie to jedno wielkie odchudzanie, to... przeprowadzałam różne diety, na jajkach, kopenhaskie... przeróżne. Było tak, że raz chudłam, a później znów tyłam. I tak w kółko. Błędne koło. Któregoś dnia przestałam jeść w ogóle. 10 dni bez czegokolwiek w ustach, później jedynie płynne rzeczy, dalej maksymalnie 100kcal... Schudłam 15kg w ciągu miesiąca. Było fantastycznie. Ale wtedy jeszcze robiłam tak chcąc wrócić do normalnego jedzenia. To miał być taki okres prowadzący ku lepszemu. I zaczęłam normalnie jeść. Przytyłam. To było jakiś rok temu. Wtedy jeszcze nie poznałam wymiotowania, środków przeczyszczających i innych tajników...

    A więc przytyłam. depresja, myśli, jak właściwie przez całe życie skierowane na jedzeniu. Nie potrafiłam znów zacząć nie jeść... Choć bardzo chciałam... Zaczęłam wymiotować. Wymioty kilka razy dziennie, po czymkolwiek, co zjadłam... Straciłam sens życia. Wszystko kręciło się wokół tego rzygania! Wszystko ustosunkowywałam pod to... Zatraciłam przyjemności życia... wszystko... straciłam kontrolę... nie panowałam nad sobą już w ogóle.... tylko jedzenie rzyganie, jedzenie, rzyganie i tak w kółko... Non stop. Dzień w dzień. Pół roku temu jednak stwierdziłam że koniec z tym. Że to jest obleśne, że ja chcę być perfekcyjna, a to nie przystoi wymiotowaniu... Postanowiłam nie jeść tak na dłuższą metę i odchudzić się tak baaaardzo, żeby nikt nawet nie pomyślałm, że jestem gruba. jedzenie tak, jak zawsze było moją obsesją, teraz się podwoiło. Nie jadłam nic dniami, jeśli mi się zdarzyło - musiałam siebie ukarać. Wymiotowałam, środki przeczyszczające. Ćwiczenia w nocy i wcześnie rano, 1000 brzuszków, 1000 podskoków, zestawy ćwiczeń, bieganie na posty żołądek podczas głodówek... Rzyganie - krwią. Waga schodziła w dół, w dół, w dół. Schudłam 15 kg. Ludzie zaczęli mnie zauważać, mówić jaka jestem śliczna, jaki mam świetne nogi, jaka to ja ładna... Miałam kontrolę, czułam sie świetnie. Mimo osłabnięć, kręcenia się w głowie, ciemności przed oczami. Ta obsesja.. Ja nie mogę znieść braku tej pustki w żołądku, ja muszę ją czuć! Bez niej jestem nikim! NIKIM! Ja tak strasznie boję się , że przytyję... Ważyłam się kilka razy dziennie, mierzyłam raz w tygodniu... Nie jem nic tygodniami. Ten strach, poczucie bezsilności, nikt nie rozumie jaki to ból!!! Bezradność! Teraz przytyłam do 55 kg. Rodzice mnie zmuszali... Nienawidzę ich za to,.. Teraz znowu nie jem. I czuję sie lepsza.

    Zawsze bałam się przeraźliwie, obsesyjnie, maniakalnie wręcz rodzinnych, codziennych obiadów, które były zawsze... Nienawidziłam ich. Robiłam wszystko, by ich unikać... A tera już nawet nie muszę, ha! Chowam kotleta do kieszeni, duużo rozmawiać, zupę do kubka, wypluwać resztki do werwetki, chować po kieszeniach... Wszystko da się schować Choć nie jest już tak fajnie... straaaaasznie, garściami wręcz wypadają mi włosy, paznokcie są tak słabe, że wciąż się łamią, ponoć jestem cały czas blada i "źle" wyglądam, zasłabnięcia, ciemności przed oczami, trudności z wchodzeniem po schodach, blizny na rękach, sucha skóra... I te najgorsze katusze psychiczne... są nie do wytrzymania. Jak przytyłam, to miałam znów mysli samobójcze... Ale na szczęście uratowało mnie to, że jestem gruba... To paradoksalne. Ale uważam, ze ludzie grubi nie zasługują na życie... Na nic nie zasługują, a na śmierć tym bardziej!! Życie, przyjaźń, szczęście, smutek... to nie dla mnie - bo jestem gruba.
    Boję się co dalej... Czasem myślę, że nie da się dalej tak żyć... Ale ja chyba nie potrafię inaczej...
    Takie wahania, chudnięcie, tycie, chudnięcie, tycie, wieczne głodówki, środki, ćwiczenia, ból psychiczny...

    Czy ja jestem chora? Co mi jest?...
    Błagam, pomóżcie...


    Zagubiona, gruba siedemnastolatka.

  2. #2
    Moderator Avatar Mandatory
    Zarejestrowany
    5, 04, 2007
    Lokalizacja
    Gliwice
    Wiek
    26
    Postów
    1,077
    Wpisów
    22
    Punkty
    43
    Cześć.
    To nie wygląda zbyt dobrze, sporo w tej relacji jest o wymiotach, niejedzeniu, o obsesji na punkcie wagi... I tej twojej otyłości ("Jestem gruba"), może czas zmienić sposób myślenia, bo w ten sposób kręcisz się w miejscu. Życie ci ucieka na taki bezsensownym rozmyślaniu o tej nieszczęsnej grubości, której tak się uczepiłaś. Chyba czas zwrócić się do specjalisty o pomoc.
    Tworzenie i prowadzenie blogu oraz poradnik obsługi forum:
    http://www.zaburzenia.pl/announcement.php?f=18

    *
    Używajcie opcji "Edytuj".

  3. #3
    Zaufani Avatar cysiek
    Zarejestrowany
    1, 09, 2010
    Lokalizacja
    Łódź
    Wiek
    35
    Postów
    405
    Punkty
    15
    Cytat Wysłany przez gruba. Zobacz post
    Dlatego mam wieeeeeeelką prośbę... Pomóżcie mi określić to, na co "choruję"
    slonce od wystawiania diagnoz sa lekarze a nie internet idz do psychologa porozmawiac, nie szukaj na necie bo ktos cie w blad wprowadzio albo nawkrecasz sobie jakies inne choroby.
    oczekiwanie na koniec...

  4. #4
    Uczestnik Avatar gruba.
    Zarejestrowany
    2, 02, 2012
    Wiek
    18
    Postów
    5
    Punkty
    0
    Bo teraz jest tak, że nie jem właściwie nic. I dobrze mi z tym. Głodówka. Wieczna głodówka. Czasami zaszaleję i wypiję herbatę ze słodzikiem, zrobię sobie kawę z 10ml odtłuszczonego mleka albo zjem trochę sałaty. Za żadne skarby nie wzięłabym do ust czegoś, co ma tłuszcz, i te kalooooorie... Bo np. raz w tygodniu jak mi strasznie słabo to zjem jeden wafel slim - 19kcal albo kilka łyżeczek jogurtu naturalnego 0% tłuszczu lub w ostateczności wypiję bulion lub gorący kubek knorra (alr tylko taki do 55 kcal.). Spróbuję czegoś takiego i wystarczy na kolejny tydzień, czy nawet dłużej. I dobrze mi z tym chyba...

    Mam 161cm wzrostu (tzn. tyle mierzyłam trzy lata temu, ale chyba wcale nie urosłam) i ważę 48kg.
    Czuję się gruba, tak strasznie gruba, że wstydzę się chodzić do szkoły. Mam ochotę zniknąć. Chcę zniknąć...

    A jeśli chodzi o pomoc... to jakbym poszła do psychologa i powiedziała mu o tym co robię.... jedynie dziwnie by się na nie patrzył i pomyślał zapewne 'skoro tak robi powinna być chuda, a nie jest...'.

  5. #5
    Moderator Avatar Meg
    Zarejestrowany
    28, 03, 2010
    Lokalizacja
    Białystok
    Wiek
    18
    Postów
    828
    Punkty
    20
    Przez takie głodówki przytyjesz jeszcze bardziej. 2-3lata temu ważyłam 45kg a mam 166cm. Spytasz ile teraz ważę? Pewnie więcej niż 62. Gdy coś zjesz organizm zacznie każdą kalorie magazynować. Ile tylko się da. Uwież mi na sałacie i jgurcie 0% długo nie wytrzymasz w końcu coś zjesz co ma więcej kalorii.

    Ech jak będę miała czas to więcej napiszę.
    Nie należę już do tej rzeczywistości. Jestem bardzo daleko...

  6. #6
    Moderator Avatar Mandatory
    Zarejestrowany
    5, 04, 2007
    Lokalizacja
    Gliwice
    Wiek
    26
    Postów
    1,077
    Wpisów
    22
    Punkty
    43
    Cytat Wysłany przez gruba. Zobacz post
    Mam 161cm wzrostu (tzn. tyle mierzyłam trzy lata temu, ale chyba wcale nie urosłam) i ważę 48kg.
    Czuję się gruba, tak strasznie gruba, że wstydzę się chodzić do szkoły. Mam ochotę zniknąć. Chcę zniknąć...
    To jest raczej optymalna waga. Jeśli przy tej wadze uważasz siebie za osobę otyłą, to tym bardziej proponuję wizytę u psychologa.
    Tworzenie i prowadzenie blogu oraz poradnik obsługi forum:
    http://www.zaburzenia.pl/announcement.php?f=18

    *
    Używajcie opcji "Edytuj".

  7. #7
    Zaufani Avatar Ola3281
    Zarejestrowany
    3, 12, 2011
    Wiek
    34
    Postów
    406
    Wpisów
    20
    Punkty
    6
    o kochana ty na pewno musisz zgłosić się do lekarza

  8. #8
    Zaufani Avatar kropka
    Zarejestrowany
    12, 07, 2011
    Postów
    686
    Punkty
    11
    wiesz co jeśli ważysz 55 kg i uważasz się za grubą to mnie obrażasz. Ja tyle ważę i uważam się za laskę w końcu się zaakceptowałam, jak się komu nie podoba niech patrzy gdzie indziej, mnie jest tak dobrze a mam 163 cm
    daj se spokój i weź się za siebie boś młodziutka. Szkielety na cmentarzu leżą, a faceci lubią dziewczyny z ciałem a nie wieszaki-zapamiętaj sobie to - dużo starsza koleżanka Ci radzi.

  9. #9
    Zaufani Avatar Ola3281
    Zarejestrowany
    3, 12, 2011
    Wiek
    34
    Postów
    406
    Wpisów
    20
    Punkty
    6
    potwierdzam kropka ma fajną figurę

  10. #10
    Moderator Avatar Meg
    Zarejestrowany
    28, 03, 2010
    Lokalizacja
    Białystok
    Wiek
    18
    Postów
    828
    Punkty
    20
    Cytat Wysłany przez kropka Zobacz post
    wiesz co jeśli ważysz 55 kg i uważasz się za grubą to mnie obrażasz. Ja tyle ważę i uważam się za laskę w końcu się zaakceptowałam, jak się komu nie podoba niech patrzy gdzie indziej, mnie jest tak dobrze a mam 163 cm
    daj se spokój i weź się za siebie boś młodziutka. Szkielety na cmentarzu leżą, a faceci lubią dziewczyny z ciałem a nie wieszaki-zapamiętaj sobie to - dużo starsza koleżanka Ci radzi.
    Dobrze powiedziane. Całkowicie się zgadzam.
    Nie należę już do tej rzeczywistości. Jestem bardzo daleko...

Podobne tematy

  1. Moja choroba i ja
    Przez Matylda33 na forum O chorobie depresji
    Odpowiedzi: 20
    Ostatni post: 30-12-2010, 16:03
  2. PRACA A CHOROBA
    Przez KatarzynaS na forum Schizofrenia a nasze życie i rodzina
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post: 22-04-2009, 01:35
  3. Zakaźna choroba
    Przez arielka na forum Dowolne tematy
    Odpowiedzi: 44
    Ostatni post: 29-04-2007, 22:11
  4. choroba
    Przez xxantia na forum Szukam pomocy
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post: 29-08-2006, 22:15
  5. Choroba czy lenistwo
    Przez arielka na forum O chorobie depresji
    Odpowiedzi: 20
    Ostatni post: 08-08-2006, 19:56

Tagi dla tego tematu

Bookmarks

Co możesz

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać odpowiedzi
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •