Wyniki 1 do 3 z 3

Temat: Zaburzenia schizoafektywne

  1. #1
    Zaufani
    Zarejestrowany
    14, 12, 2008
    Lokalizacja
    WLKP
    Wiek
    27
    Postów
    126
    Posty Dziękuje / Lubie
    Punkty
    44

    Zaburzenia schizoafektywne

    Mam takie pytanie czy ktoś jeszcze na to choruje. Ja ze 2 miesiące temu usłyszałem od swojej pani psychiatry że choruje na zaburzenia schizoafektywne. Dowiedziałem się tylko żę jest to dużo łatwiej leczyć niz samą schizofrenie. Ciekaw jestem czy przeważa ta aktywność ChAD-u czy schizofreni. Ja miałam pierwszy przypadek schizofreni. Nie licząc poprzednich nie zgłoszonych mojej pani doktor. Ciekaw jestem ile leków trzeba brać ja obecnie biorę 2 Lit na chad i risolept na schizy. Od 2 tygodni mam spokój znów czuje się dobrze jak zdrowy człowiek sprzed kilku lat. Jeśli wiecie coś na temat schizoafektywny to piszczie.
    Życie masz tylko jedno.

  2. #2
    Uczestnik
    Zarejestrowany
    11, 07, 2010
    Postów
    3
    Posty Dziękuje / Lubie
    Punkty
    0

    Re: Zaburzenia schizoafektywne

    Ja też sie spotkałam z opinią, że z. s.-a. łatwiej leczyć niz schizofrenię.

    Poczatek mojej chorby był straszny. Ale odkąd przyjmuję leki, Abilify, czuję się świetnie. Choć każde pogorszenie nastroju przywodzi mnie o zawroty głowy. Boję się, że psychoza wróci, że to nawrót choroby. Podobno Abilify to bardzo dobry lek, ale nie wszyscy mogą go brać, bo zwyczajnie na niektórych nie ma wpływu... Mnie pomaga.

    Byłam dwa razy w szpitalu, na oddziale zamkniętym. Powiedziano mi, że po czyms takim, będę musiała przyjmowac leki przynajmniej pięć lat. Mogę wyzdrowieć, ale i nie. Ale nawet osobom chorym na schizofrenię lekarze próbują odstawić lekarstwa po jakims czasie Mam kolegę ze szpitala, który tak się umówił z lekarką.

    Gdy trafiłam do mojego lekarza, on zachowywał się tak, jakby nie widział nic dziwnego w tym, że mogę założyć rodzinę. Nawet proponował mi kwas foliowy, gdybym bede się strała o dziecko. Nie mam rodziny, bo chyba jeszcze nie przyszedł na mnie czas. Ale wielu lekarzy powtarzało mi, że może moje zycie jest ograniczone w pewien sposób, nie oznacza to jednak, że mam rezygnowac z jego pełni

  3. #3
    Uczestnik
    Zarejestrowany
    19, 03, 2011
    Lokalizacja
    lubelszczyzna
    Wiek
    31
    Postów
    13
    Posty Dziękuje / Lubie
    Punkty
    28
    Witam! W 2003 roku przeżyłem psychozę, było to straszne doświadczenie, leżałem po tym wydarzeniu w szpitalu i bardzo źle wspominam to wydarzenie. Stwierdzono u mnie zespół paranoidalny, jednak gdy to dało się opanować, po wyjściu ze szpitala, pojawiły się objawy manii. Był to stan nadmiernego pobudzenia i robienia rzeczy, które do głowy by mi nigdy nie przyszły w tej chwili. Występowały u mnie dziwaczne zachowania, byłem nieodpowiedzialny, zupełnie jak pięcioletnie dziecko, żyjące w świecie bajek, robiłem z siebie pośmiewisko po prostu. Leczyłem się sulpirydem i depakiną, ale ponieważ depakina mnie usypiała nie chciałem jej brać. Następnie rozpocząłem studia, oczywiście zaocznie bo na dziennie się nie nadawałem i jakoś to trwało, do tego alkohol, gdyż nie mogłem się pogodzić z tym, że rodzina zabraniała mi pić, więc piłem jeszcze więcej na przekór im. No i w czasie jak to nazywają studenci "kampanii wrześniowej" odstawiłem leki i trafiłem do szpitala. Stwierdzono u mnie zaburzenia schizo - afektywne dwubiegunowe F25.0. Zacząłem brać lit, depakina i do tego rispolept 3 mg, jak to zwykle leczą w schizoafekcie tego typu. Później sprawy się miały dobrze w miarę powiedzmy, po tej hospitalizacji, jednak alkohol się zdarzał czasem, ostatnio też się zdarzył i moje zdrowie lekko siadło. Po prostu przejmuje się sprawami zbyt błahymi, do których zwykły zdrowy śmiertelnik nie przywiązuje uwagi, jestem agresywny, wywlekam z przeszłości rzeczy, które mnie irytują, nie mogę pogodzić się z moim losem z typem samotnika, chciałbym mieć przyjaciół, kobietę. Niedawno skończyłem studia i może dostanę prace, jednak przeżywam burzliwy okres w mojej duszy. Te emocje są bardzo silne. Brałem też Ketrel, ale uznałem że zbyt dużo leków może wpływać jeszcze gorzej, tym bardziej opóźniać ranne wstawanie, co teraz będzie konieczne. Jednak uważam że zaburzenia schizafektywne są bardziej męcząca chorobą dla chorego niż schizofrenia, właśnie te magiczne nastroje są nie do wyczucia i raczej leczy się to bardzo długo! Pozdrawiam!!!

    Lisner28

    Witam! W 2003 roku przeżyłem psychozę, było to straszne doświadczenie, leżałem po tym wydarzeniu w szpitalu i bardzo źle wspominam to wydarzenie. Stwierdzono u mnie zespół paranoidalny, jednak gdy to dało się opanować, po wyjściu ze szpitala, pojawiły się objawy manii. Był to stan nadmiernego pobudzenia i robienia rzeczy, które do głowy by mi nigdy nie przyszły w tej chwili. Występowały u mnie dziwaczne zachowania, byłem nieodpowiedzialny, zupełnie jak pięcioletnie dziecko, żyjące w świecie bajek, robiłem z siebie pośmiewisko po prostu. Leczyłem się sulpirydem i depakiną, ale ponieważ depakina mnie usypiała nie chciałem jej brać. Następnie rozpocząłem studia, oczywiście zaocznie bo na dziennie się nie nadawałem i jakoś to trwało, do tego alkohol, gdyż nie mogłem się pogodzić z tym, że rodzina zabraniała mi pić, więc piłem jeszcze więcej na przekór im. No i w czasie jak to nazywają studenci "kampanii wrześniowej" odstawiłem leki i trafiłem do szpitala. Stwierdzono u mnie zaburzenia schizo - afektywne dwubiegunowe F25.0. Zacząłem brać lit, depakina i do tego rispolept 3 mg, jak to zwykle leczą w schizoafekcie tego typu. Później sprawy się miały dobrze w miarę powiedzmy, po tej hospitalizacji, jednak alkohol się zdarzał czasem, ostatnio też się zdarzył i moje zdrowie lekko siadło. Po prostu przejmuje się sprawami zbyt błahymi, do których zwykły zdrowy śmiertelnik nie przywiązuje uwagi, jestem czasem nerwowy, wściekły, agresywny, wywlekam z przeszłości rzeczy, które mnie irytują, nie mogę pogodzić się z moim losem z typem samotnika, chciałbym mieć przyjaciół, kobietę, a żyjąc w takim małym mieście wiem że to nie jest akie proste. Niedawno skończyłem studia i może dostanę prace, jednak przeżywam burzliwy okres w mojej duszy. Te emocje są bardzo silne. Brałem też Ketrel, ale uznałem że zbyt dużo leków może wpływać jeszcze gorzej, tym bardziej opóźniać ranne wstawanie do pracy, co teraz będzie konieczne. Jednak uważam że zaburzenia schizafektywne są bardziej męczącą chorobą dla chorego niż schizofrenia, właśnie te magiczne nastroje są nie do wyczucia i raczej leczy się to bardzo długo jednak zależy jak i u kogo, każdy to inaczej przeżywa, ale choroba jest bardziej skomplikowana jak schizofrenia nie da się ukryć! Pozdrawiam!!!
    Ostatnio edytowane przez admin ; 20-03-2011 o 07:39

Podobne tematy

  1. Zaburzenia psychiczne
    Przez admin na forum Schizofrenia a nasze życie i rodzina
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post: 06-06-2011, 20:41
  2. Zaburzenia schizoafetywne
    Przez Dziwna_Istota na forum Zaburzenia osobowości
    Odpowiedzi: 82
    Ostatni post: 09-06-2010, 07:51
  3. zaburzenia snu.bezsennosc
    Przez login na forum Szukam pomocy
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post: 15-07-2009, 03:53
  4. Zaburzenia schizoafektywne
    Przez SztukaIstnienia na forum Forum zaburzenia nerwicowe
    Odpowiedzi: 29
    Ostatni post: 28-05-2008, 22:02
  5. Zaburzenia odżywiania
    Przez djskunik na forum Szukam pomocy
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post: 23-03-2007, 16:55

Bookmarks

Co możesz

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać odpowiedzi
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •