Była sobie kiedyś
Dziewczynka, która wierzyła
W bajki o wróżkach,
Które opowiadała jej jej mama
Wierzyła w miłość
Miała nadzieje,
Że kiedyś to osiągnie
Spełniając swoje marzenia
Wierzę we wróżki
Wróżki, piękne wróżki
Chcę bujać się na ich skrzydłach
Prosząc o ich magiczną różdżkę,
Która zgadza się na pragnienie
Zamykam oczy i widzę,
Że to może
Dzisiaj pierwszy raz od pewnego czasu miałam okazję zważyć się. To było tak niezwykłe. Nawet nie wyobrażacie sobie emocji jakie były wtedy we mnie. Jednak pojawiał się lęk dotyczący mojej wagi. Bałam się, że jest przerażająco ogromna, wręcz nie wyobrażalna. Gdy weszłam na wagę ukazał mi się pewien widok... schudłam
X,X kg. To było coś pięknego, ale czułam pewien zawód, że tak mało, że mogę więcej, że potrafię więcej, ale nie daje rady więcej. Czuję pustkę w moim umyśle.
akceptacja.....
Akceptacja..... to słowo mnie czasami przeraża.... nie cierpię go!!!!!! Nie akceptuje siebie.... jest w tym pewien ukryty sens, ale odczuwam pragnienie by wznieść się do światła... ale niestety sobie nie ufam... i tak naprawdę nie poradziłabym sobie z tym..... nie potrafiłabym iść do przodu.... kolejny raz zatraciłabym się w sobie..... a może ostatni raz.... dlatego czasami czuję się jak zamknięta duża szafa..... można w niej dużo
Ten utwór zawsze, gdy jestem smutna dodaje mi sił:
Zamienie sie w ogien
spale twoja zelazna piesc
i z siniakow z moich policzkow
zbiore odwage do odwetu za moje rany