przeczytalam i ja rozumiem... no i to zdanie "przeciez mialas/masz wszystko, wiec jak mozesz miec pretensje?", albo to, ze cala moja psyche zniszczyl moj ojciec, ale oczywiscie "jak ty mozesz tak mowic, przeciez nie mialabys tego wszystkiego gdyby nie on", albo jakies dziwne aluzje, ze to niby dla mnie matka zrezygnowala z pracy, dla mnie, sramto, tamto, wiec generalnie przeze mnie... ale to, ze bylam dzieckiem i nikogo o to nie prosilam... a chyba takie rzeczy robi sie bezinteresowanie, z milosci, a nie "cos za cos", bo to juz jest interes, no nie? tez zawsze bylam uznawana za ta, z ktora bylo najwiecej problemow, ale dlaczego tak bylo to juz nikt sie nie zainteresowal... bo co bym nie zrobila, zawsze bedzie zle... jest nadopiekuncza i toksyczna, a ja zawsze czuje, ze robie cos zle, bo zawsze tak robila, zebym miala jakies bezpodstawne poczucie winy...
M. mi duzo uzmyslowil, wiele nauczyl, pomogl, dlatego mi latwiej, ale lęki jak byly tak sa i beda i tak o.
a z ta smiercia, hehe ile razy ja tak myslalam, zeby mi sie cos stalo, tak na zlosc... ale M. zapytal "na jaka zlosc? i na zlosc komu tak naprawde zrobisz?"
ale chcialam, nie raz ;p
Również przechodziłam przez problemy z jedzeniem, wg mnie powinnaś podjąć leczenie ukierunkowane na zaburzenia odżywiania... Fakt, z tego jest tak ciężko wyjść, że czasem jest to niemożliwe - a kto chce powolnie umierać. Trzeba dać sobie szansę. To cudownie, że zdajesz sobie sprawę ze swojego problemu. Zrób coś dla siebie.
Różnisz się od sióstr... Jesteście odrębnymi istotami. Przykro mi, że spotkało Cię tyle złego, że tak się wycierpiałaś. Może nie do końca jestem w stanie zrozumieć Twoje uczucia, ale wiem, że Ci ciężko, trudno. Ale Twoja śmierć nie może być dla nikogo karą, niczego nie możesz zrobić na złość swoim kosztem. Nawet dla siebie samej nie warto umierać. Opuszczając dom coś oczyścisz - zwykle tak właśnie bywa. Może z czasem nie będzie Ci już przykro. Musisz żyć po swojemu, nie rozpamiętywać przeszłości, bo jej już nigdy nie będzie.
To naprawdę wspaniale, że jesteśmy w podobnym nastroju - euforia niebędąca elementem choroby chyba nazywa się szczęściem :) Najważniejsze jest to, że masz miłość i masz rzeczy które sprawiają Ci radość. Powodzenia :)
ciezko jest miec zaburzenia psychicznme w spoleczenstwie tak zwanych normalnych,jest takie powiedzenie nas-psychologow,ze sa ludzie chorzy i zle zdiagnozowani,to zart oczywiscie,basia
Świetnie sobie poradziłaś w tym starym roku zważywszy na to że wiele się działo i był to dla Ciebie burzliwy rok.Gratuluję że tak świetnie dałaś sobie ze wszystkim radę.No i wszystkiego najlepszego w Nowym 2009 Roku aby był lepszy i bogatszy w pozytywne doświadczenia.
Oj, dziękuje Ci Miśka
I wzajemnie
Abyś to wszystko o czym sobie wymarzysz, spełniło się
Łącznie z nieobgryzaniem paznokci, ja wciąż walczę z tym nałogiem, i wierzę że niedługo
będę mieć ładne dłonie...
Przytulam
Świetnie sobie poradziłaś w tym starym roku zważywszy na to że wiele się działo i był to dla Ciebie burzliwy rok.Gratuluję że tak świetnie dałaś sobie ze wszystkim radę.No i wszystkiego najlepszego w Nowym 2009 Roku aby był lepszy i bogatszy w pozytywne doświadczenia.
Podoba mi się. Krótko, ale za pomocą niewielkiej ilości słów dużo przekazałeś. Moją uwagę przykuły m.in. metafory, które jeszcze bardziej wyrażają emocje, jak np.Spoglądając w swe przeznaczenie, ,wiatr przemykający czas, ,czekając na swego księcia... Dla mnie jest to bardzo wymowne.Ja zazwyczaj - czytam sobie Ciebie po swojemu... Trafia do głębi...dziękuję...