Zaufałaś jej z tym "zeszytem", to duża sprawa. Na wf-ie możesz mieć przed nia "opór" ponieważ odsłoniłaś się przed nią z bardzo osobistymi rzeczami, to naturalne, że teraz to jest coś więcej niż tylko relacja uczeń-nauczyciel.
Masz rajce jest mi ciężko.
Zauważyłam, że nie wykonuje jej poleceń, nie ćwicze na w-f, staram sie je unikać.
Od ostatniego "wglądu" w zeszyt minęło troche czasu.
Ufam jej, zgodziłam się na współprace z psychologiem. Jest mi ciężko też, z powodu jej "braku zainteresowania". Uważam, że ludzie który "oferują" swoją pomoc powinni dokończyć prace. A nie oddać osobe w rece psychologa i nie mieć z tą osobą "doczynienia" - "zadbałam o to aby miała na kimś oparcie, oddaje ją w rece psychologa, inaczej mówiąc umywam rączki".
Szkoda mi jednego, BRAKU ZAUFANIA z jej strony.
Rejestracja: Sob 05 Sty, 08 14:31 Posty: 4123 Zdjęć:1 Miejscowość: z MTV ;d
płeć: Kobieta
Ty mówisz o braku zaufania z jej strony... a hm, sama jej unikasz i nie chodzisz na wf... jak myślisz co ona może o tym pomyśleć? Z resztą, może gdybyś się przełamała, wasze stosunki byłyby bliższe? Chociaż jednak to nauczyciel... i mimo że o tym wie musi zachować jakiś dystans na lekcjach... no bo chyba nie chcesz żeby reszta Twoich koleżanek dowiedziała się o tym? Więc może - czas się przełamać i ponownie powrócić na zajęcia wf?
DOKOŃCZYĆ PRACE - no, nie wiem jak to napisać, wytłumaczyć.
Przeprosiłam ja za nie chodzenie na w-f, powiedziała że nie jest zła, tylko troche jest je przykro. Chyba ją rozumiem. Załatwiła mi rozmowe z psychologiem, podziękowałam jej, powiedziała, że to nie koniec, nie chciała wytłumaczyć mi o co chodzi.
Pozdrawiam
I znowu...
Mam zasznurowane usta, zaciśnięte pięści...
Tak się nie da. Nie można żyć w ciągłym stresie.
Nie chce topić się w głębokich wersach biblii.
Żyć na podsłuchu...
Dla jednych to nie znaczy nic, dla mnie znaczy to wiele.
Ojciec mnie bije, robi to bez powodu. Miałam małe "zatarcia" z nauczycielką w szkole, wychowawca dzwonił do rodziców (TOTALNA KONFABULACJA).
Ojciec nie wytrzymał... i zrobił swoje; nie ważne, że minęło kilka dni od sprawy.
Coś mu się przypomniało i tak jakoś wyszło.
Rozmawiałam o tym "INCYDENCIE" z mamą.
Ona też nie myśli.
Uważa, że TAK czasem trzeba.
Problemy są jak bumerang - powracają...
Nie okaleczam się.
Nie pije, nie biore, pale.
Przestało być "cudownie", nigdy nie było...
Powraca bezsenność...
Teraz mam stres nawet jak wchodzę do kuchni, gdy siedze w pokoju czytam książke, nie moge się skupić, nie potrafie.
No, niby chodze do psychologa, ale nie potrafie powiedzieć: OJCIEC mnie bije.
Dlatego poprosiłam bliską mi osobe, aby zrobiła to za mnie...
Zobaczymy jak minie następne spotkanie.
Pozdrawiam
Adusia121, nie możesz się bać powiedzieć o czymś takim on nie może cię bić a to że twoja matka mówi w taki sposób to oznacza tylko jedno- też się boi cholera ale jestem wściekła
_________________ Uwięziona wśród brudu
Codziennego życia
Wbrew woli oddana nienawiści
Uodporniona na samotność
Uzbrojona w obojętność
Ratuje mnie widok wschodzącego słońca
Ratuje mnie ciepły wiosenny deszcz
Ratuje mnie dziecięca naiwna nadzieja
Mam dość tych typów.
Mam dość, ale nie powiem tego głośno...
Boje sie stanąć z NIM twarzą w twarz.
Zobaczymy co będzie dalej. (nie mam szacunku dla siebie)
Adusia121, przemoc w rodzinie masz prawo zgłosić na policji lub udaj się do ośrodka pomocy w rodzinie. Ojciec a nawet nikt więcej nie może Ciebie bić. Musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo. Dorastasz i kształtujesz swój charakter. Ja na Twoim miejscu bym to zgłosił. A jak z bezsennością u Ciebie?
_________________ chętnie pomagam Jeszcze trochę tutaj będę
Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Kto jest na forum
Użytkownicy przeglądający to forum: Google Adsense [Bot] oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum