Obecny czas: Pią 10 Wrz, 10 18:41


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)






Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu:
PostWysłany: Pią 09 Paź, 09 17:03 
Offline
Częsty bywalec
Częsty bywalec

Rejestracja: Nie 28 Cze, 09 01:52
Posty: 230
Miejscowość: Rydułtowy/ Londyn
płeć: Kobieta
Karolina, popieram- króliki doświadczalne. To, że nas odurzą lekami, to nie pomoże jedynie nawarstwi się to wszytko będzie tylko gorzej...
W sosnowcu raz pilnowali, raz nie. Dziwne to było. Ale jakimś cudem wszyscy byli leczeni tymi samymi lekami. Echh ta medycyna :mrgreen:

_________________
" Szalony jest ten, który wciąż robi to samo, a za każdym razem spodziewa się innego rezultatu."
A. Einstein


Góra
 Profil E-mail  
 
Twoja wyszukiwarka
 Temat postu:
PostWysłany: Sob 10 Paź, 09 20:54 
U mnie w Bełchatowie każdy miał coś innego no zdarzyło się to ze ktoś miał te same leki ale u nas pilnowali co do brania leków...

tylko najgorsze jest to ze była pani psycholog a ty nigdy nie miałaś z nią kontaktu rozmowy itd. Widziałaś ja jedynie na obchodzie...
Ty chcesz z kimś pogadać tam a oni maja cie gdzieś...
Chociaż obchód tez był niezły przychodzili wszyscy lekarza psycholog jakaś tam pielęgniarka i podchodził do Ciebie ordynator
-Jak się Pani czuje?
-Bez zmian
I sobie szedł do drugie pacjenta ;/
I każdy słyszał co kto mówił...

Oni robili z nas całkowitych czubków...
Najlepiej odurzyć lekami żeby nie było z nimi problemu


Góra
  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob 10 Paź, 09 21:03 
No ja nie wiem czy tak było :P


Góra
  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob 10 Paź, 09 21:09 
Właśnie że było :P:P
Leżałam tam trzy razy wiec wiem :P :P


Góra
  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro 28 Paź, 09 19:24 
Offline
Debiutant
Debiutant

Rejestracja: Sob 05 Sty, 08 14:25
Posty: 29
witam nie pisalem dlugo troche mi bylo wstyd wczesniejszych postow no ale bylem w troche innym stanie; teraz jestem po 2 konsultacji w kobierzynie 7f mam cicha nadzieje ze mnie nie przyjma pomimo ze jestem gotow na psychoterapie moje zaburzenia to w zasadzie skladanka od nerwicy depresji po psychoze wlasciwie to moglbym tez przepisac to co napisala madźka (pozdrawiam); mialem mase diagnoz fobia spoleczna; epizod depresyjny 2x; zaburzenia schizofreniczne zaburzenia schizotypowe; uzaleznienie od alkoholu; leki cala masa: prawie wszystkie ssri ;snri;tlpd; neuroleptyki prawie wszystkie atypowe; teraz jestem na lerivonie fluanxolu odstawilem anafranil i prawdopodobnie poprosze o fevarin stan jest w miare stabliny ale odpuscilem sobie studia kompletnie nic nie robie ze soba ; nie mam juz hustawek nastroju mysli samobojczych; licze bardzo na terapie w kobierzynie jezeli sie zakwalifikuje co do borderline to oczywiscie wiekszosc objawow sie zgadza ale juz wole sie nie diagnozowac niech zrobia to spece pozdrawiem i moze zaczne cos pisac na forum troche ochlonalem bo bylo ze mna niespecjalnie do nie dawna hehe a najlepsze jest to ze znajomoi smieja sie ze mnie ze jestem po prostu hipohondrykiem czyli talent aktorski wzorowy zycze kazdemu lepszych chwil pozdro i do zobaczenia :wink:


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: psychoterapia?
PostWysłany: Śro 18 Lis, 09 21:27 
Offline
nowy
nowy

Rejestracja: Śro 18 Lis, 09 18:10
Posty: 3
HEJ
:)
Chciałabym was zapytac jak wyglada leczenie... psychoterapia nie farmakologia...
od 2 miesiecy chodze do psychologa...
i jedyne co mi to daje to to ze moge komus powiedziec co mysle, czuje i nie musze nic ukrywac prezed obawa zranienia(kogos i siebie) czy pochopnego osadu...
Na drugiej wizycie powiedzialam jakie zaburzenie u siebie pogejzewam czyli bpd...
psycholog mnie sciela zebym sama lepiej siebie nie diagnozowala.
wyczulam ze nie podchodzi powaznie do tego zaburzenia...
po miesiacu sama zapytalam co podejrzewa bo jakos nie umiala sie do tego zabrac i stwierdzila ze to zaburzenie z pogranicza tak jakby to bylo cos innego niz bpd chociaz to to samo...
ogolnie nic ze mna nie robi...
pyta mnie o wartosci uczucia i to co mam poprawic w swoim zyciu... "mobilizuje " mnie do dzialania...
np zebym nie jadla po 19:D( Bo objadam sie do bolu...hyhy)
tylko ze to wszystko ja wiem...
mowi mi o roli uczuc myslenie itp... to co kazdy inteligentny czlowiek wie i nie trzeba mu mowic...
czesto wyprzedazm ja bo sama wiem co chce powiedziec sugerujac ze nie ma sensu biadolic:)
na tym chyba psychoterapia nie polega?
nie wiem...
moze mam za duze wymagania i na tym polega ta wytrwalosc w psychoterapi- bo jest nudna?
moze lepiej pokazac sie u psychiatry...
ale czy on czasem slucha czy tylko wypisuje recepty?
bo mi bardziej zalezy zeby miec pewnosc co do diagnozy...
bo moze to wcale nie to:D
Pewnie was znudzilam ale no coz...
wielu ludzi przynudza...
przynudzam i ja:D

_________________
Mam wszystko i nie mam nic...

Miłość jest dla ludzi.
- Może nie jestem człowiekiem??...

Czasami ceni się kogoś za bardzo, aby można go było pokochać... > Prosiaczek : )


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: Re: psychoterapia?
PostWysłany: Czw 19 Lis, 09 08:47 
mimidoo88 napisał(a):
HEJ
:)
Chciałabym was zapytac jak wyglada leczenie... psychoterapia nie farmakologia...
od 2 miesiecy chodze do psychologa...
i jedyne co mi to daje to to ze moge komus powiedziec co mysle, czuje i nie musze nic ukrywac prezed obawa zranienia(kogos i siebie) czy pochopnego osadu...
Na drugiej wizycie powiedzialam jakie zaburzenie u siebie pogejzewam czyli bpd...
psycholog mnie sciela zebym sama lepiej siebie nie diagnozowala.
wyczulam ze nie podchodzi powaznie do tego zaburzenia...
po miesiacu sama zapytalam co podejrzewa bo jakos nie umiala sie do tego zabrac i stwierdzila ze to zaburzenie z pogranicza tak jakby to bylo cos innego niz bpd chociaz to to samo...
ogolnie nic ze mna nie robi...
pyta mnie o wartosci uczucia i to co mam poprawic w swoim zyciu... "mobilizuje " mnie do dzialania...
np zebym nie jadla po 19:D( Bo objadam sie do bolu...hyhy)
tylko ze to wszystko ja wiem...
mowi mi o roli uczuc myslenie itp... to co kazdy inteligentny czlowiek wie i nie trzeba mu mowic...
czesto wyprzedazm ja bo sama wiem co chce powiedziec sugerujac ze nie ma sensu biadolic:)
na tym chyba psychoterapia nie polega?
nie wiem...
moze mam za duze wymagania i na tym polega ta wytrwalosc w psychoterapi- bo jest nudna?
moze lepiej pokazac sie u psychiatry...
ale czy on czasem slucha czy tylko wypisuje recepty?
bo mi bardziej zalezy zeby miec pewnosc co do diagnozy...
bo moze to wcale nie to:D
Pewnie was znudzilam ale no coz...
wielu ludzi przynudza...
przynudzam i ja:D

A mówiłaś psycholog jakie masz oczekiwania? Zarówno od niej, od siebie, jak i też terapii?
Jeżeli nie, to pogadaj z nią o tym.

Czy diagnoza jest dla Ciebie tak ważna? Czy koniecznie chcesz mieć to co sama u siebie podejrzewasz? Ja się nie dziwię że ona tak zareagowała jak wspomniałaś o tym jakie zaburzenie możesz mieć.

Myślę, że dobrym wyjściem jest pójście do psychiatry... który może postawić jakąś diagnozę....


Góra
  
 
 Temat postu: Re: psychoterapia?
PostWysłany: Czw 19 Lis, 09 16:57 
Offline
nowy
nowy

Rejestracja: Śro 18 Lis, 09 18:10
Posty: 3
soul napisał(a):

Czy diagnoza jest dla Ciebie tak ważna? Czy koniecznie chcesz mieć to co sama u siebie podejrzewasz? Ja się nie dziwię że ona tak zareagowała jak wspomniałaś o tym jakie zaburzenie możesz mieć.

Myślę, że dobrym wyjściem jest pójście do psychiatry... który może postawić jakąś diagnozę....



Dziekuje za odpowiedz...
Diagnoza jest dla mnie bardzo wazna... najwazniejsza poniewaz chce sie doksztalcic tak aby moc sobie w jakis sposob pomagac i zrozumiec siebie...
bo bez tego ani rusz...pytala mnie jakie mam oczekiwania...
wiec moimi oczekiwaniami jest spokoj brak leku, chwiejnych emocji, odczuwania przesadnej samotnosci, odpychania osob mi bliskich... bla bla bla jest tego masa... i jest to oczywiste... ale jak psycholog mi moze pomoc... powie wez sie w garsc nie jest tak zle perzeciez nie jestes sama...nie wiem co mi do konca jest... nie wiem jakie moge miec oczekiwania... bo nie wiem co jest mozliwe do osiagniecia a co nie...
jesli psychiatra nie jest jedynie od wystawiania lekow to moze skusze sie na mala pogawedke...
aha
dzis bylam u mojej Pani psycholog i zapytalam jeszcze raz co o tym mysli wiec stwierdzila ze jest to obobowosc o cechach borderline:>
wiec? nie jest zle?

_________________
Mam wszystko i nie mam nic...

Miłość jest dla ludzi.
- Może nie jestem człowiekiem??...

Czasami ceni się kogoś za bardzo, aby można go było pokochać... > Prosiaczek : )


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw 19 Lis, 09 19:58 
mimidoo88, Moim zdaniem powinnaś wybrać się do psychiatry on nie tylko wypisuje recepty ale tez wysłucha cie np. mój taki jest :)
Zawsze moja Pani psychiatra mnie wysłucha zadaje pytanie żeby więcej wiedzieć :)


mimidoo88 napisał(a):
wiec moimi oczekiwaniami jest spokoj brak leku, chwiejnych emocji, odczuwania przesadnej samotnosci, odpychania osob mi bliskich... bla bla bla jest tego masa...


ja mam zaburzenie borderline i właśnie mam leki przed utrata bliskich osób samotności ale same je ranie...
Jest ciężko z tym walczyć ale terapia mi pomagała leki tez ale mam teraz bliska mnie osobę która bardzo mnie wspiera moich załamaniach...
Wybierz się do psychiatry zobaczymy co on stwierdzi u ciebie
Powodzenia...


Góra
  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią 08 Sty, 10 02:15 
Offline
nowy
nowy

Rejestracja: Śro 18 Lis, 09 18:10
Posty: 3
jeszcze nie wybrałam sie do psychiatry...
jakoś sie go boje:P
Prosze o wyrozumiałośc...
własnie jestem w dziwnej sytuacji w moim zwiazku...
nie che zbytnio zblizać sie do mojego chlopaka...
konczy sie na przytulaniu:p
czuje jakis strach moze obrzydzenie -nie wiem...
kilka dni temu bylo duzo gorzej poniewaz czulam mala nienawisc do niego i kazalam-prosilam zeby sobie poszedl bo nie chce go widziec...
ot tak...
czuje sie strasznie samotna chociaz niby nie jestem...
rozmyslam nad sensem mojego zwiazku...
"uciekam" od przebywania z partnerem... bo boje sie rozmow o moich uczuciach i tego ze bedzie chcial sie zblizyc...
mam problemyt z zasypianiem...
jestem znudzona...
rozdrażniona... ale staram sie nad tym panowac i nie wynosic tego na zewnatrz...
w szkole jestem jak zwykle"pelna energii"
jestem w stanie ogolnym nazwanym przeze mnie "nie wiem"
nie wiem co czuje nic nie wiem...
mysle o skonczeniu zwiazku ale boje sie ze strace przyjaciela...
Wszystkiego sie obawiam...
nie potrafie sie okreslic
czuje sie debilna:P

macie cos takiego czasem?

_________________
Mam wszystko i nie mam nic...

Miłość jest dla ludzi.
- Może nie jestem człowiekiem??...

Czasami ceni się kogoś za bardzo, aby można go było pokochać... > Prosiaczek : )


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon 01 Lut, 10 12:17 
Offline
Debiutant
Debiutant

Rejestracja: Pon 31 Gru, 07 11:45
Posty: 41
border to moje przeklenstwo :'(


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu: co robić?
PostWysłany: Pią 19 Lut, 10 00:55 
Offline
Debiutant
Debiutant

Rejestracja: Pią 19 Lut, 10 00:45
Posty: 12
Jestem mężatką od 4 miesięcy.Od miesiąca wiem,że mój mąż złożył pozew rozwodowy.Razem mamy trójkę dzieci.Szkoda mi rozpadu naszej rodziny. Znalazłam informacje o borderline i wydaje mi się,że właśnie to przypadłość mojego męża. Co mam robić? Pozwolić mu odejść? Czy można jakoś wspierać taką osobę? Jak postępować?Gdzie można w Warszawie szukać pomocy?Pomóżcie!


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: co robić?
PostWysłany: Pią 19 Lut, 10 05:21 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: Czw 15 Cze, 06 11:36
Posty: 3617
Zdjęć: 13
Miejscowość: Polska
Wyniki: 7
Blog: Wyświetl Bloga (5)
płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero
kate1971 napisał(a):
Jestem mężatką od 4 miesięcy.Od miesiąca wiem,że mój mąż złożył pozew rozwodowy.Razem mamy trójkę dzieci.Szkoda mi rozpadu naszej rodziny. Znalazłam informacje o borderline i wydaje mi się,że właśnie to przypadłość mojego męża. Co mam robić? Pozwolić mu odejść? Czy można jakoś wspierać taką osobę? Jak postępować?Gdzie można w Warszawie szukać pomocy?Pomóżcie!
albo ja coś tu nie rozumie albo coś tu nie gra. Kto normalny bierze ślub i po trzech miesiącach składa pozew o rozwód? Chyba że cycata lala barbi się przyplątała i facet stracił głowę.


Góra
 Profil Prywatny album  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią 19 Lut, 10 08:14 
Offline
Debiutant
Debiutant

Rejestracja: Pią 19 Lut, 10 00:45
Posty: 12
Ne jestem cycata barbi i wcale mi nie do śmiechu drogi panie. Mój mąż złożył pozew po 3 miesiącach od ślubu. A nie ja. Podejrzewam u niego borderline. Czy możesz mi pomóc czy będziesz się naśmiewał?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią 19 Lut, 10 09:42 
kate1971 napisał(a):
Ne jestem cycata barbi i wcale mi nie do śmiechu drogi panie.

chyba nie chodziło oto że Ty jesteś cycatą barbi, tylko że do Twojego męża się taka przyplątała...


kate1971, czemu wiążesz borderline z przyczyną rozwodu?
I czemu uważasz że Twój mąż może mieć borderline?

Możesz coś więcej napisać o tym?
Dlaczego Twój mąż chce rozwodu?


Góra
  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  

 template by andrzej   Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group