Bunkry umysłu
przez 05-02-2012 o 18:38 (104 Wyświetleń)
Wstawiam tutaj kolejne starsze wiersze. Tym razem cztery.
Oni wojny
Dzieci wojny, ciała
Śmiercionośne pola bitew
A w nich groza i zniszczenie
Niewypowiedziane tłumy cierpienia
Prawdziwa twarz śmierci – nie maska
Dzieci wojny, głód i rozpacz
Oczy ich martwe, wpatrzone w siną dal
Krzyki dzieci, których świat nie słyszy
Martwy wzrok, którego nie widzi
Tragizm istnienia w bólu cierpienia
Żołnierze – pionki, w rękach szaleńców
Tyrani u steru władzy
Obłąkańcy dzierżący buławę przywództwa
To krwawe insygnia władzy
Prawdziwa szachownica śmierci
Opętani szaleństwem zabijają dalej
I cisza – śmierć emanująca zewsząd
Oto martwi aktorzy teatru wojny.
Intro
Spokojnie, to tylko mój umysł
Moja studnia przemyśleń
Głęboka woda w półmroku owalnej struktury
I tylko mały, nieśmiały promyk
Rozświetla tę czeluść – to nadzieja...
Katharsis
Po niebieskim suficie nieba mkną puchate chmury,
I ptaki wolne jak wiatr.
W wielkomiejskiej aglomeracji umysłów szum,
Tętniący życiem organizm zatraca się.
Sens został utracony,
Miliony zombie każdego dnia wypełniają schematy,
W wielkomiejskiej dżungli ciała wiją się w seksualnej ekstazie,
Ciała cierpią, krwawią, umierają.
Obojętny Bóg spogląda na rzeź,
Obojętny Bóg sprzedaje się dla mamony,
Obojętny Bóg czczony jest przez szalonych głupców.
Kościół Boga Mamony wysysa ludzi korzących się przed nim.
Wystawna pruderia w opętańczej zapalczywości toczy bój,
Kiedy chorał aniołów bezgłośnie recytuje pożegnalny wiersz.
Głupcy nadal szyderczo uśmiechają się,
A kretyn w telewizorze znów oszukuje masy,
Które głupców wynoszą na bogatych herosów.
Kiedy nadejdzie mrok, wszystkie umysły utoną w trwodze.
Poświata śmierci spowije całą Ziemię,
Zanim nastąpi oczyszczająca jasność.
Kruche lody
Przez życie przedzieram się niczym Innuita przez zaśnieżone bezdroża
Po skutym lodem oceanie myśli stąpam wciąż
Pozostać na nim nie mogę, bo rychło roztopy nastaną
Filuję w poszukiwaniu stałego lądu
W sercu lęk
A jeśli go nie znajdę?
Tkwiąc w niepewności
Nieśmiało patrzę przed siebie
Wypatruję wybrzeża
Me nogi obolałe i umysł skołatany
Ilu już tutaj straciło życie swe, ilu zaginęło...
Cześć ich pamięci!
Pean dla nich!









E-mail wpisu na blogu