View RSS Feed

Blog percepcji

Westchnienia codzienności

Oceń ten wpis
Nowy cykl literacki, właściwie to, uściślając, poetycki... albo... może...

numer 1

Żyję od nawietrznej...
Ciągle duje ten chłodnym wiatr
Zacina, szarpie, zmienia azymut serca
Szepce...
Czegoś wciąż brak
To w telewizji nudny act
Oprotestowany
Wzmaga się wiatr
To cisza przed burzą
A później gromami ciska w świat
Wypruwa flaki ludziom
I śreżoga spowija widok
Kłamstwo
Akt
Taktu tu brak
Rubaszne zadęcie
Bezceremonialni blagierzy
Łyżeczka sięga na dno losu ludzkiego
Wybiera zużyte wióry naszej siły
Marniejemy w oczach
Azaliż srogi wiatr
Wciskający się pomiędzy rozgwar myśli
Ból deranżujący tkliwość
A później pozostaje tylko pusta ckliwość
I tak wypalamy się jak węgiel
Finalnie jesteśmy popiołem poegzystencji
My...


numer 2

Pazerny chciwiec wyciąga swe łapska
Oczy mu świecą, a usta drgają
Dajesz mu palec
On bierze całą rękę
Wciąż mu za mało
Chce więcej
Mały, średni, duży
Różny
Stąd i stamtąd
Złośliwiec taki
Kto to taki?
Człowiek taki siaki owaki...

Prześlij "Westchnienia codzienności" do Digg Prześlij "Westchnienia codzienności" do del.icio.us Prześlij "Westchnienia codzienności" do StumbleUpon Prześlij "Westchnienia codzienności" do Google

Aktualizacja 26-01-2012 w 19:59 przez Mandatory

Tagi: Brak Dodaj / Edytuj tagi
Kategorie
Wiersze Adrian Spleen

Komentarze

  1. Avatar Ola3281
    ładne napisz kiedyś coś dla mnie
  2. Avatar Mandatory
    Może napiszę, jak ładnie poprosisz .