Westchnienia codzienności
przez 25-01-2012 o 23:03 (132 Wyświetleń)
Nowy cykl literacki, właściwie to, uściślając, poetycki... albo... może...
numer 1
Żyję od nawietrznej...
Ciągle duje ten chłodnym wiatr
Zacina, szarpie, zmienia azymut serca
Szepce...
Czegoś wciąż brak
To w telewizji nudny act
Oprotestowany
Wzmaga się wiatr
To cisza przed burzą
A później gromami ciska w świat
Wypruwa flaki ludziom
I śreżoga spowija widok
Kłamstwo
Akt
Taktu tu brak
Rubaszne zadęcie
Bezceremonialni blagierzy
Łyżeczka sięga na dno losu ludzkiego
Wybiera zużyte wióry naszej siły
Marniejemy w oczach
Azaliż srogi wiatr
Wciskający się pomiędzy rozgwar myśli
Ból deranżujący tkliwość
A później pozostaje tylko pusta ckliwość
I tak wypalamy się jak węgiel
Finalnie jesteśmy popiołem poegzystencji
My...
numer 2
Pazerny chciwiec wyciąga swe łapska
Oczy mu świecą, a usta drgają
Dajesz mu palec
On bierze całą rękę
Wciąż mu za mało
Chce więcej
Mały, średni, duży
Różny
Stąd i stamtąd
Złośliwiec taki
Kto to taki?
Człowiek taki siaki owaki...









E-mail wpisu na blogu