ED
(Eating Disorders)
Zacznijmy może od przyjrzenia się przyczynom, które nieustannie popychają nas ku skupianiu się na swoim wizerunku, na własnym ciele.
Pierwszą kwestią, którą pragnę poruszyć, jest nasz codzienny byt. Jesteśmy obecnie społeczeństwem nastawionym na konsumpcję. Przyjrzyjmy się bliżej „obywatelowi klientowi” XXI wieku. Pierwszą jego cechą jest uczucie pustki, melancholii – media i ludzie nas otaczający, narzucają nam schemat działania wobec tego uczucia. Aby mu przeciwdziałać „nakazuje” się nam, abyśmy tę pustkę zapełnili kupnem produktów, nowości, korzystanie z promocji ( na pewno nie jednemu z Was na widok jakiejś promocji oczy aż iskrzą). Drugą cechą „obywatela klienta” jest pasywność – wylegiwanie się na kanapie, wcinanie chipsów i wypełnianie pustej duszy papką medialną ( niegdyś czas ten był wykorzystywany zupełnie inaczej, poprzez działanie, twórczość, aktywne spędzany wolny czas, obecnie nawet na niedzielny spacer wybieramy się do supermarketów na zakupy). Z tego wynika trzecia cecha: mania ciągłej zmiany i obsesyjne pożądanie nowości ( jakich? – wskazują nam je media).
Ujawniają nam się skrzyżowane sprzeczne cechy współczesnego „obywatela klienta”: pasywność i mania nowinek. Pozwolę sobie przytoczyć Tomasza Szlendaka, polskiego socjologa, doskonale obrazujący te cechy:
„(…) konsumeryzm (…) jest społecznym odpowiednikiem schorzenia maniakalno-depresyjnego, w którym pasywność i senność przeplatają się z nadpobudliwością i opętańczym działaniem. Chce nam się, a za chwilę nie chce. Jak na huśtawce – raz w górę, raz w dół. Raz ładujemy do wózka najnowsze procesory, (…) żeby nie zostać w tyle za innymi miłośnikami nowinek technologicznych. Innym razem chowamy peceta w najdalszym kącie zagraconego pokoju i zniechęceni gapimy się w telewizor, sącząc smętną siódmą kawę. A jak nam się leżenie na kanapie przeje, to idziemy do mallu*”**
Nie muszę chyba tłumaczyć, że życie w takim trąbienie wpływa na nas kojąco. Ale dla pewności zilustruję. W mediach pokazuje się Sławnem piękne i bogate osobistości, którym powodzi się lepiej niż nam. Wprowadza nas w to w stan przygnębienia, melancholii, sprawia, że odczuwamy, iż nasze życie jest puste. Widzimy tylko jedno rozwiązanie, mogące nas „podnieść na duchu”: shopping – wygląda on nieco inaczej, gdy weźmiemy pod uwagę płeć, ale nie o to chodzi w tej pracy, tak więc zakańczam dygresję mając nadzieję, że wszyscy Czytelnicy pojęli, co z nas robią media.
Medialna papka wpędza nas w coraz głębsza depresję, która nie rzadko prowadzi do obsesyjnego pragnienia bycia osobą szczupłą, wysoką i piękną ( nie wspominając o innych aspektach, w których powinniśmy być idealni). Osoba wpadająca w zaburzenia odżywiania uważa, że będzie jej o wiele łatwiej w życiu będąc osobą szczupłą. Poza tym w podświadomości chce mieć kontrolę choć nad jednym aspektem swojego życia: nad wagą, spożyciem kilokalorii, sylwetką. Wiemy już jednak, że tak naprawdę traci tą kontrolę, co ciężko jest uświadomić osobie chorej.
Istnieją jeszcze inne powody popadania w zaburzenia tego typu.
Wszystkie choroby psychiczne – takie jak ED – biorą się z niskiej samooceny, braku wiary w siebie, krytycznej oceny własnej osoby; według badań powodem tego stanu jest brak serotoniny w mózgu. Niektóre osoby przychodzą już na świat z obciążeniem genetycznym tego typu, inne natomiast „nabywają” tę patologię chemiczną poprzez przewlekły stres. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że w wielu przypadkach można zapobiec pogorszeniu się temu stanowi. Ale pozostawmy ten temat na koniec mojej pracy.
Wracając do serotoniny…
Pogorszenie się stanu, dalsze obniżanie jej obecności w mózgu, przewlekły stres, brak wsparcia w otoczeniu będzie powodował pogorszenie się stanu osoby chorej. Jednak, jak już wspomniałam, wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy i zamiast szukać pomocy, uciekają zupełnie w innym kierunku. Szukają rozwiązań swojego stanu oddalających ich od wyzdrowienia, m.in. właśnie tak rozpoczyna się anoreksja, bulimia. Wszystkie te i inne „sposoby” (jak autoagresja, samobójstwo, czy alkohol) oznaczają ucieczkę przed własnym stanem, chęć ratowania, wspomagania siebie, dają one chwilową poprawę samopoczucia – ale tylko chwilową. Wydają się one najlepsze (każdy człowiek ma w toku ewolucji wbudowany system:uciekaj albo walcz), smutne, ale prawdziwe.
Kolejną sprawą godną uwagi jest osobowość. Do niedawna uważano, że jest ona kształtowana w toku dorastania i doświadczeń, jednak najnowsze badania dowodzą, że jest ona niczym innym, jak dziedzictwem genetycznym. Wyodrębniono nawet gen odpowiedzialny za cechy osobowości (5HTT). Niemożliwe? A jednak.
Podstawowymi cechami osobowości, które są nam przydatne do zrozumienia tej kwestii, są neurotyczność i ekstrawersja. Posiadanie wysokiego poziomu neurotyzmu wyklucza posiadanie wysokiego poziomu ekstrawersji i odwrotnie. Zajmijmy się więc może pierwszą z wymienionych. Poziom neurotyzmu, inaczej negatywnej emocjonalności, wpływa na nasze życie znacząco. Wyniki w tej skali stanowią nieodłączny związek ze stanem zdrowia, zachowaniami międzyludzkimi, podatnością na depresję (!) i lęki. Im wyższy poziom neurotyzmu, tym łatwiej wpaść w sidła anoreksji czy bulimii.
Wracając do wspomnianego genu.
Badania dowodzą, iż istnieje nierozerwalny związek między wyglądem kodu genetycznego a skalą neurotyczności. Wielu z Was, drodzy czytelnicy, zapewne poczuli się przygnębienie, gdyż na dziedzictwo genetyczne nie mamy wpływu. Są jednak pewne sposoby…
Podsumowując:
- era konsumpcji nie sprzyja zdrowiu psychicznemu
- choroby psychiczne wynikają z zaburzenia równowagi chemicznej mózgu
- podatność na zaburzenia odżywiania jest zawarta w kodzie genetycznym.
Czy możemy cokolwiek zrobić?
Oczywiście, że możemy! Nie ma sytuacji bez wyjścia.
Odnośnie ery konsumpcyjnej i „obywatela klienta”. Nie musimy poddawać się trendom nowej kultury. Wystarczy uświadomić sobie, że tak naprawdę nie potrzebujemy tych wszystkich przedmiotów, jakie są nam oferowane przez media i inne reklamy. Ponadto – rozejrzyjmy się. Czy wokół nas są ludzie z billboardów i reklam? Ci ludzie to mniejszość i przestańmy się z nimi porównywać.
Pozwolę sobie przytoczyć pewien cytat, który bardzo dobrze ilustruję to, do czego dążę:
<<Rezygnacja z aspiracji jest tak samo błogosławioną ulgą, jak ich zaspokojenie. W sercu pojawia się dziwna lekkość, gdy zaakceptuje się w dobrej wierze swe niedostatki w określonej dziedzinie. Jak miły to dzień, w którym dajemy za wygraną w naszym dążeniu by być młodym i szczupłym. „Bogu dzięki”, mówimy. „Te złudzenia już prysły.”>>
William James
Prostsza sprawą jest zaburzenie równowagi chemicznej w mózgu. Możemy temu przeciwdziałać, lecz nie bez znaczenia jest fakt, aby szukać pomocy wśród najbliższych i osób kompetentnych. Rodzina i przyjaciele pomogą nam uporać się z otoczeniem i powinni odciąć nam od czynników stresogennych, dadzą wsparcie, pozwolą na wypoczynek. Lekarze zaś i psychologowie dobiorą odpowiednie leki (wspomagające reakcje chemiczne w mózgu, obecnie leki nowej generacji SSRI) oraz rozpoczną terapię.
A co z genetycznym usposobieniem mimo woli? Nawet na to znaleziono sposób. Możemy nauczyć się lepiej radzić sobie ze stresem poprzez dwie formy terapii: poznawczo-behawioralną (TPB), która polega na zredukowaniu nasilenia negatywnych myśli i uczuć (terapeuta i jego klient dążą do zidentyfikowania wzorów negatywnego myślenia i demaskują ich irracjonalność) oraz druga: trening przyjemnych zajęć – jest to dziecinnie prosta technika polegająca na precyzyjnym określeniu, które zajęcia sprawiają nam więcej przyjemności i oddawaniu im się częściej niż dotychczas. Proste? No to do dzieła!
Jak widać nauka znajduje na wszystko sposoby, trzeba jedynie chęci i wysiłku włożonego w ich znalezienie.
Życzę wszystkim Wam, abyście nie ustawali w wierze, że można zmienić swoje życie na lepsze.
Bibliografia:
„Szczęście sposobem naukowym wyłożone” Daniel Nettle
„Czym jest
„Leniwe maskotki, rekiny na smyczy” Tomasz Szlendak
Arielka 04-06-2007



Menu
Pod menu
Kalendarz
częste słowa
Wiadomość
Następujące błędy wystąpiły przy przesyłaniu danych