Dziś
To choroba, którą można wyleczyć. Często zdarza się, że jej przebieg bywa niezauważony, taka sytuacja kończy się zwykle tragicznie.
Często nie zdajemy sobie sprawy z własnej kondycji psychicznej. Jesteśmy zbyt zabiegani i zestresowani, żeby o tym myśleć. Nie zauważamy, bądź nie chcemy zauważać, pierwszych symptomów choroby u swoich bliskich, a to bywa zgubne. Zwłaszcza w przypadku dzieci, których rodzice niczego nie podejrzewają, podczas gdy ich potomkowie zwyczajnie nie radzą sobie z problemami.
Czym jest
W najprostszych słowach można ją określić jako zaburzenie psychiczne objawiające się przygnębieniem, bezsennością i ogólnym otępieniem. Można powiedzieć, że może wziąć się "z niczego", ponieważ każdy powód (problemy w pracy lub domu) jest „dobry”, żeby w nią popaść.
Emocje takie jak smutek i przygnębienie pojawiają się w życiu każdego człowieka i nie sposób ich uniknąć. Nie zawsze ich pojawienie się musi oznaczać początki
Właśnie tym dla mnie jest
Oczy zdawały się przeszywać przedmioty.
Jakby chciały dać wyraz, czy protest dla rzeczy.
Oddech nieregularnie unosił ciało, zastygał gdzieś między
Przełykiem a sercem. Popijany śliną wpadał do brzucha.
Ręce nie układały geometrycznych kształtów, bezwiednie
Opadały na fizycznej powłoce.
Umysł nie stymulował czynności. Percepcja patrzyła
Przez własne kreacje.
Dusza aktywnie potęgowała smutek i tęsknotę za
Trudnym, dalekim, zakazanym.
Jedynym punktem ostrości stawał się odblask
Dziury wszechświata, który zatrzymywał
W kadrach zdziwione oblicze.
Wielki, ciężki kamień ciąży mi na barkach każdego dnia
Wciąż idę z nim pod stromą, prostą, niekończącą się drogę
Ciężar przygniata moje myśli, moją chęć do życia
Czekam, może znajdę siły gdzieś z najgłębszej cząstki mojego jestestwa
I wstanę, wyprostuję się, a później z wielką dumą go zrzucę
I znów poczuję, że życie to najpiękniejszy dar
Ale teraz wciąż mam go na sobie i życie coraz mniej cieszy...
Myślę sobie, że depresja nie może mnie pokonać i nigdy nie pokona, to ja jestem silniejsza to ja dam rade a ona przegra....bo ona jest słaba wbrew pozorom.. bardzo słaba.. To pozory-udaje , że ma jeszcze siłę wałczyć ze mną, ale upada tak jak Ja i nikt nie podaje jej dłoni.. mi też nikt...nikt i ja tez nie podam, bo nie chcę z nią żyć i nie będę.. niech zostanie gdzieś daleko.. gdzieś gdzie ktoś ją przygarnie , ale nie JA...tym razem to nie będę JA....bo jestem silniejsza...
Każdego ranka zastanawiam się jak długo jeszcze mam się przed nią bronić , a ona zastanawia się kiedy Ja odpuszczę.. ale nie doczeka się mojej porażki.. bo kiedy upadnę to już nie wstanę....
Jak dobrze zobaczyć znów słońce idąc brzegiem plaży. Życie ma tyle pięknych odcieni, tyle tajemnic i ogromne pokłady nadziei. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę zmagała się sama ze sobą, odstawiona przez innych i przez samego Boga gdzieś na bocznicę życiaMam wrażenie, że jestem jak zniszczone przez różne kataklizmy drzewo, które nie potrafi już wydawać żadnych owoców, tylko stoi i schnie, czekając na drwala...
Mimo wszystko wiosna jak zawsze napawa mnie optymizmem, nadzieją, że może już niedługo wszystko się zmieni i będę mogła rozkoszować się życiem w taki sposób jaki chciałabym. Ta bardzo brakuje mi ludzi teraz, ludzi mi bliskich , serdecznych, kochanych. Ale nic to, życie toczy się dalej swoim torem i najważniejsze to walczyć ze złem, które chce niszczyć jego piękno...
Agnes 30-03-2007



Menu
Pod menu
Ostatnie posty
Kalendarz
częste słowa
Wiadomość
Następujące błędy wystąpiły przy przesyłaniu danych