• nowela "smierc"

    takie sobie opowiadanko jak macie ochote to ocencie

    Smierc. Czy pomyślał ktoś chociaż raz, że ona też ma jakieś uczucia? Mogę się załóżyć że tylko unikamy jej, boimy się z nią spotkać, a przez głowe nikomu nie przeszło zapytać się jej, co u niej słychać... Smierc.. Ona ma nawet sumienie. Jest to pewne, dlatego że własnie zaczeło ją dręczyć. z jakiego powodu? Pewnie z tego samego, dla którego sumienie innych nie daje im spokoju. Smierc popełnila bład. Została zmanipulowana przez jej kumpla.

    Botak. Botak był znajomym smierci, jeszcze za czasów gdy do chaosu nie należał grunt. Pamieta dobrze tamten czas - wtedy wszyscy byli postrzegani tak samo. Tak samo źle. Był mało znanym przyjacielem dla innych bóstw, ale smierć unikała go najbardziej - nie mogła pozwolić na przyjaźn z kimś, czyje rady powodowały takie własnie uczucie - zal i wyrzuty sumienia.
    Coż się stało ze tym razem go posłuchala? Byl to wynik wtracenia sie do calej sytuacji chwili slabosci. Slabosc zawsze idzie za tym, kto pierwszy sie z nia polaczy. Tym razem byl to Botak. Wraz ze slaboscia zaatakowali smierc i smierc popelnila blad. Coz to byl za blad?
    Otoz skutkiem jego bylo zjawisko, ktore mozna zaobserwowac ponizej, w mieszakniu Joanny K, która nieruchomo, lecz jak zwykle z gracja lezala na dywanie. Nigdzie nie bylo sladow krwi, rozboju, wlamania... Dlaczego nie zyła? Botak podpowiedzial wierny przyjaciel smierci ktora w chwili slabosci uwierzyla, ze Joanna wlasnie teraz powinna umrzec. Joanna tez wtedy miala chwile slabosci, tez popelnila blad - logicznie mozna tutaj stwierdzic ze zrobila to samo co Smierc. Dlaczego w takim razie Smierc nadal zyje, a Joanna nie? To wlasnie przemowilo do Śmierci, kiedy emocje opadly i chwila słabości mineła. Trzezwo spojrzala na sytuacje. Niestety nie da sie cofnac w czasie, mozemy tylko i wylacznie go wyprzedzic i zaobserwowac skutki calego zdarzenia.
    Joanna byla mloda, zdolna i zawsze usmiechnieta. Nie umiala nienawidziec - nie miala na to czasu, byla zajeta swoimi sprawami. Kiedy poznala Amadeusza jej swiat sie zmienil - nauczyla sie kochac. Kochac za wady, czy to nie piekne, kiedy ma sie kogos, kto akceptuje Cie w stu procentach, a szczegolnie kocha Twoje wady? Amadeusz tego nie rozumiał... Ktos, kogo mozna porownac do przyjaciela smierci o imieniu Botak, wmowil mu, ze jest inaczej. Joanna probowala powstrzymac Amadeusza przed błedami i sama tym dzialaniem je popelnila. On nie rozumiał co robiła Joanna, gdy próbowała go chronić, przyjął że go krzywdzi - BO TAK widział to jego przyjaciel. Zal Joanny byl na tyle wyczerpujacy, ze Smierc i Botak zabrali jej zycie. Cierpienia Amadeusza z powodu braku Joanny nie dalo sie niestety ani ukryc, ani w zaden sposob ukoic, zabijalo go rownie szybko i rownie bolesnie jak ją. Byl jej druga polowa - musial odejsc z Joanną. Zrozumial, ze przez niego umarla. Kiedys sam jej wykrzyknal, zeby odeszla... Za nimi umierali z goryczy ich rodzice, bliscy, a nawet pies Joanny, ktory mimo wszystko znał ją najlepiej. Smierc nie nadazala - miala za duzo pracy. Znow zapanowal chaos. Chaos pochlanial caly swiat... Pamietacie dlaczego? Dlatego ze wtracil sie ktos trzeci. po co to zrobil Botak?
    Botak sie nudzil, był samotny i nieszczęśliwy. Nie mial swoich problemow, swoje zycie juz zapaskudzil, wiec trzeba bylo sie brac teraz za inne. Pograzyl Smierc, upadała teraz w otchłan chaosu mocno uderzajac w grunt pod koniec upadku.
    Grunt przypomnial Smierci o tym, ze nie wszystko stracone. Zaczela ona ukladac zycia zabrane niepotrzebnie na jedna kupe, reszte na druga. Nastepnie z pierwszej kupy wyodrebnila te, które da sie uratowac. Starannie, nie pomijajac zadnego szczegolu naprawiala swoje bledy, dajac nadzieje na poprawe otoczenia ktore ledwo sie trzymalo, ale juz mialo jakas strukture. Gdy doszla do Joanny złaczyla resztki jej duszy i resztki duszy Amadeusza. Powstało zycie. Niestety resztek duszy starczyło tylko na jedno, które było silniejsze. Joanna powróciła nowonardzona do Swiata Zywych. Dlaczego akurat ona?
    Siła Joanny składała się z mocnej wiary, czystej prawdy i głebokiej nadzieji. Gdyby nie zabrała ją smierć, walczyłaby o swoją miłość dopóki wiara i nadzieja w niej były. A gdyby się wyczerpały...?? Nie pozostałoby nic, oprócz czystej prawdy. Jak więc wyglądała ta prawda? Zamiast odpowiedzi na to pytanie zostawiam tutaj miejsce na domysły
    W nowym życiu w rekompensate Śmierć pozbawiła całkowicie Joanne cierpienia, mimo to na zawsze Pewną częscią jej nowej duszy będzie Amadeusz, ta część zawiera w sobie doświadczenia i wyciągnięte z nich WNIOSKI(wypiszę tylko kilka szczególnych):
    - gdy cokolwiek robimy, nie pozwólmy się w to wtrącić chwili słabośći;
    - paskudzenie życia innym kończy się samotnośćią;
    - ludzie nie są źli, śa jedynie nieszczęśliwi;
    - jeśli czegoś nie rozumiesz, odpowiedzi szukaj w SOBIE;
    - skreślając kogoś, nie skreśl siebie;
    - błedy trzeba naprawiać póki nie jest za późno;
    A morał jest takowy:
    wart jest zero ten,
    kto korzysta z cudzej głowy!!!!
    Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w temacie na forum: nowela "smierc" Rozpoczęte przez AliceInChains Zobacz oryginał
    Komentarze 2 Komentarze
    1. Avatar gorzka1988
      gorzka1988 -
      Bardzo dobre opowiadanie, jestem pod wrażeniem Twojej kreatywnej wyobraźni, daje mądry przekaz, skłania do refleksji, dziękuje Ci za nie :*
    1. Avatar Niezarejestrowani
      Niezarejestrowani -
      wow!!!!!
      ciarki przechodzą, chcę więcej
    Komentarze Dodaj komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

    Wpisz sześć liter lub cyfr, które pojawiają się w obrazku.