• nie wiem od czego zacząć

    nie wiem od czego zacząć, może od samego początku, otóż mam na imię Karolina,
    mam 25 lat, moje problemy zaczęły się jeszcze w podstawówce,
    byłam szykanowana, wyśmiewana i obrażana przez swoich rówieśników,
    co odbiło się na moim dalszym życiu, dużo chorowałam,
    często przebywałam w szpitalu, to tam 1 raz zetknęłam się z autoagresją,
    nie wiem co spowodowało, ten wybuch, ale mogę się tylko domyślać,
    zawsze czułam się gorsza od innych, i tak mi pozostało do tej pory,
    w wieku 8 lat byłam bardzo smutnym, nieśmiałym i zastraszonym dzieckiem,
    ciężko mi teraz o tym mówić, byłam molestowana przez własnego ojca .
    ciężko mi z tym żyć, i o tym mówić, myślałam że to normalne, że ktoś cię przytula,
    szkoda że nie mogłam nic z tym zrobić, to dalej we mnie siedzi, te obawy,
    strach, ból i świadomość tego że bliska osoba potrafi tak skrzywdzić własne dziecko :cry:
    rok temu chodziłam na terapię, to mi w pewnym sensie pomogło,
    pogodzić się z tym co było. ale nie do końca, część mnie wciąż pamięta,
    i się boi, niestety zrezygnowałam z terapii, ze strachu, czego teraz żałuję,
    lubię rysować,
    zazwyczaj wtedy gdy jest mi źle, to mój sposób radzenia sobie,
    nie cięłam sie 8 miesięcy ale ostatnio dużo stresów , nerwów i napiec,
    spowodowało ze sie pocięłam, z czy czuje sie fatalnie, bo wszystko o co walczyłam , rozpadło sie, boję się ludzi choć ukrywam to, jak potrafię( a w szczególności płci przeciwnej), miałam chłopaka, ale dla mnie był to chory związek, nie potrafiłam dać mu tego,na co on zasługuje,ale nie mam zamiaru zmuszać się do niczego, ale kochałam go, ,boję się przytulania, dotyku :cry: , teraz jestem już dorosła,
    pracuję, ale dalej nie wierzę w siebie, i jestem zastraszona, poczucie bycia gorszym,
    dalej we mnie jest, dochodzi do tego niska samoocena.
    , boję sie pisać nie ufam ludziom, mam duży dystans, do nich, nie dawno chłopak z którym byłam jakiś czas wykorzystał, mnie i oszukał, nadal źle mi z tym, obecnie mieszkam dalej z moim oprawcom, :evil: ale nie potrafię uwierzyć w to że poradzę sobie sama, obecnie mam spokój, choć boję się spać, bo myślę o tym że coś się stanie, że on mnie znowu skrzywdzi,
    To co tu napisałam, jest dla mnie trudne, jak już wspominałam ten koszmar dalej trwa,
    we mnie, ale staram się jakoś żyć :cry:
    Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w temacie na forum: o to ja;(( Rozpoczęte przez czekoladka19822 Zobacz oryginał
    Komentarze 11 Komentarze
    1. Avatar Nie zarejestrowany
      Nie zarejestrowany -
      Witam Cię serdecznie.
      Ja mam dokładnie tak samo.
      Mam 27 lat i od tygodnia żyję z informacją, że moja mama i tata molestowali mnie seksualnie. Jest to dla mnie tak ciężkie, że nie jadę na święta do nich, bo nie potrafię popatrzeć im w oczy i udawać, że wszystko jest ok, jak nie jest ok. Rozchorowałam się z tego wszystkiego.

      Nie wierzę w miłość delikatną, a jak wchodzę w relację z chłopakami, to kończę w łóżku, bo wydaje mi się, że tylko w taki sposób okazuję się miłość.
      Nie mogę zasnąć, cały czas powracają obrazy jak rodzice mnie dotykali. Jak mama z którą spałam jakiś czas i u której szukałam poczucia bezpieczeństwa dotykała moich narządów płciowych i żeby uciec szłam do taty, który z kolei pijany walił się na mnie i sapał na moich plechach....a jak czułam się źle z tym to uciekałam do babci, która z kolei dała mi czyste przytulenie, niestety już umarła:(
      JEDYNYMI FAKTAMI,KTÓRE TRZYMAJĄ MNIE PRZY ŻYCIU JEST JEZUS CHRYSTUS I FAKT, ŻE ON TEŻ ZOSTAŁ ROZEBRANY PODCZAS DROGI KRZYŻOWEJ I FAKT DRUGI, ŻE TYLKO BÓG JEST OJCEM MOIM I ŻE ZIEMSKI JEST TYLKO POŚREDNIKIEM,A PRAWDZIWYM OJCEM JEST TEN W NIEBIE.
      ILONA.
    1. Avatar admin
      admin -
      Cytat Wysłany przez ;83801 Zobacz post
      Jest to dla mnie tak ciężkie, że nie jadę na święta do nich, bo nie potrafię popatrzeć im w oczy i udawać,
      nie raz lepiej zerwać całkowicie kontakty z toksycznymi rodzicami
    1. Avatar Mandatory
      Mandatory -
      Witaj
      Cytat Wysłany przez ;83801 Zobacz post
      Mam 27 lat i od tygodnia żyję z informacją, że moja mama i tata molestowali mnie seksualnie.
      A wcześniej nie dostrzegałaś, że ich zachowania odbiegają od normy? Nikt ci tego nie uświadomił?
    1. Avatar Nie zarejestrowany
      Nie zarejestrowany -
      Dla Mandatory. Tak, dostrzegałam, ale uważałam to za "normalne" zachowanie.
      Dla admin. Uważam podobnie, choć jest to ciężkie.
    1. Avatar Mandatory
      Mandatory -
      Dziwi mnie, że ktoś do 27 roku życia tkwi w przekonaniu, że to jest czymś normalnym. Kto ci uświadomił, że to jest patologia?
    1. Avatar Nie zarejestrowany
      Nie zarejestrowany -
      Cytat Wysłany przez Mandatory Zobacz post
      Dziwi mnie, że ktoś do 27 roku życia tkwi w przekonaniu, że to jest czymś normalnym. Kto ci uświadomił, że to jest patologia?
      To nie jest tak, że nie pamiętałam tego...owszem nosiłam w sobie ten ból spowodowany krzywdą, ale po prostu wypierałam to bardzo głęboko i udawałam, że to nic strasznego....do momentu kiedy postanowiłam żyć w prawdzie...podczas pewnych rekolekcji to się stało...prosiłam Boga, aby dał mi łaskę stanięcia w prawdzie o sobie i życia prawdziwego a nie takiego fiu bździu...i wtedy dosłownie "wyświetlały" mi się jak w starym kinie te momenty....czułam zupełną bezsilność połączoną ze smutkiem i tęsknotą za prawdziwą miłością....w końcu pozwoliłam sobie poczuć złość, wściekłość, nienawiść i rozpacz....czyli uczucia, które wobec swoich rodziców mocno wypierałam...w myśl niepisanej zasady mojej mamy ->" rodziców się nie wybiera i trzeba ich szanować".

      Ufam, że BÓG WYPROWADZI z tego jakieś dobro...bo od razu dostałam słowo o "cierpieniu niewinnych" i o tym, że Jezus chce abym przyjęła moje życie takie jakie było i abym zaakceptowała swoją przeszłość...bo wtedy mogę żyć spokojnie w mojej teraźniejszości. Jeśli ktoś będzie czytał ten wpis, to niech wie, że uzdrowienia szukać należy w Jezusie, bo NAPRAWDĘ tylko w NIM jest autentyczne uzdrowienie w myśl słów "W Jego ranach jest nasze zdrowie" POŚWIADCZAM ZA NIEGO W 100%, bo miałam taką sytuację, że kapłan modlił się za mnie i wiedziałam oraz czułam, że Duch Święty wchodził w te moje rany, namaszczał je i zamykał od wewnątrz...dlatego ufam, że i w tej sytuacji też Bóg będzie działał...wiem co piszę, bo byłam na terapii, ale ona nie dała mi tyle co ta modlitwa o uzdrownienie. Nie oznacza to, że podwarzam autorytet psychologów, bo darzę ich szacunkiem i jestem im bardzo wdzięczna...ale wiem, że na pewne sprawy psycholog nie ma wpływu...bo to się rozgrywa na płaszczyźnie głębszej...czyli w duszy.
      WIEM TEŻ NA 100% Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA, że uzdrownienia też nie należy szukać w drugim człowieku (patrz- w miłości faceta, który zapełni ten głód wsysająco-wchłaniający w sercu spowodowany brakiem prawdziwej miłości)...bo drugi człowiek nie ma antidotum na nasze problemy i choćby nie wiem jak się starał to nie uzdrowi naszego wnętrza...piszę tak, bo szukałam też w facetach pocieszenia...ale wiem już, że nie tędy droga i jest tylko więcej bólu niż radości....i kolejny mój wniosek, jak nie uporządkujesz swojego wnętrza (psychika i dusza) to lepiej nie wchodzić w związki, bo możesz przyspożyć sobie tylko kolejnych zranień.

      -> SZCZERZE polecam książki o. Augustyna Pelanowskiego "Siódmy rozdział","Umieranie ożywiające" i "Wolni od niemocy"

      No to na tyle ode mnie

      Pozdrawiam
    1. Avatar stokoty
      stokoty -
      Masz rację,rzeczywiście tylko Jezus uzdrawia w pełni.Tez byłam molestowana przez oboje rodzicow.Nie uswiadamialam sobie tego w pelni dluzej niz ty.Zatem tez i sie nie bronilam.Szczesliwie ojciec umarl stosunkowo wczesnie,ale mama zaprzestala dzialan dopiero z 8 lat temu(a ze 3 lata wczesniej nauczylam sie skutecznie bronic).To wydaje sie nieprawdopodobne...Przeciez juz dawno bylam od niej silniejsza.Jednak wskutek dlugotrwalej przemocy psych nie nauczyłam się co to są granice.Uwazalam,ze ona ma prawo do wszystkiego-w tym mojej psychiki i ciała.Ona dotąd nie zna granic.Tego typu traumy powtarzają się przez pokolenia.Teraz ją rozumiem lecz nadal sie jej boje.
    1. Avatar admin
      admin -
      Cytat Wysłany przez Mandatory Zobacz post
      Dziwi mnie, że ktoś do 27 roku życia tkwi w przekonaniu, że to jest czymś normalnym
      Mozna tak zyć i myśleć że to jest normalne.
      Pies bity przez swojego pana myśli że to jest normalne i zawsze go wita, a obcego człowieka się boi.
      Może to dziwne porównanie.
      Kobieta bita przez męża jest przy nim i nie odchodzi, do czasu aż zaufa innym ludziom.
    1. Avatar kropka
      kropka -
      Czekoladko..czytając płynęły mi łzy po policzkach..jak bardzo musiałaś cierpieć..mocno Cię przytulam. Będę się modlić żeby Twoje życie dobrze się układało :*
    1. Avatar anna nieznajoma
      anna nieznajoma -
      Czekoladka ,bardzo Ci współczuję, wiem że tak może się dziać, ale czytając twój post ,,nie mieści mi się to w głowie"że tak może być. Chodzę na terapię, ale jakoś opornie mi idzie
    1. Avatar skrzywdzona
      skrzywdzona -
      Witam,rozumiem te przeżycia bardzo dobrze ,bo sama przezyłam wiele lat temu molestowanie przez brata starszego ode mnie o 8 lat.Teraz mam 33 ,własna udaną rodzinę męża i dzieci.Dopiero kilka lat temu zdobyłam się na odwagę i powiedziałam im o tym,przy tej okazji dowiedziałam się,że to również dotknęło wczesniej moją starszą siostrę,mama to zauważyła i mimo ,że był już nastolatkiem,to dostał za to "lanie",ale problem nie skończył się,bo przeszedł na mnie,a tego juz nikt nie zauważył.Nie mówiłam o tym sama ,bo bałam się i wstydziłam bardzo.Zepchnęłam gdzieś głęboko w pamięć i głuszyłam to i teraz wiem ,że tylko dlatego udało mi się założyć własną rodzinę .Bo teraz,kiedy to odżyło ,wiem że miałabym z tym duży problem .Najbardziej boli mnie fakt,że on kiedy z nim kilka razy ostatnio rozmawiałm zaprzecza temu,aż czuję wtedy jak mi serce rozdziera to,śmie mi w oczy patrząć zaprzeczyć,tylko jeden Bóg i ja jak bardzo kłamie.Dowiedziała sie również o tym przypadkowo jego żona ,ona wierzy jemu a mnie wyśmiewa,jak to możliwe,że tak długo dorastałam do tego,żeby o tym powiedzeć i jak mogłam wogóle po czymś takim wyjś za mąż.Krew mi serce zalew z bólu,że ja jestem niewiarygodna,czuję sie z tym tak traktowana,jakbym to ja była winną ,a nie ofiarą .Rodzice mnie rozumieja ,boli ich to ,żę własny syn robił coś takiego,ale teraz to i tak nic nie zmieni ,a ból we mnie siedzi.Boli mnie to ,że on temu zaprzecza.Nie wiem jak dalej z tym żyć,gdyby nie to ,że mam dzieci i chcę by miały matkę,juz by mnie nie było na tym świecie.Uwierzcie,że takie przeżycia rujnuja życie,a jeśli sprawca bezkarnie dalej sobie spokojnie żyje i przejmuje sie tym ,co przeżywa przez niego ofiara,to jest to okropne uczucie. Być może,to ,że o tym napisałam choć trochę mi pomoże.Cieszę się,że mam przynajmniej wspaniałego męża,który mnie bardzo wspiera,który kiedy się po kilku latach małżeństwa dowiedział,powiedział ,że czuł często ,gdy sie kochaliśmy,ze coś jest u mnie nie tak,ale nie miał odwagi pytać.Proszę osoby,które dotknęł podobne przezycia,nie zwlekały z wyciągnięciem na światło dzienne takiej sprawy,nie można kryć osób,które robią taką krzywd,e.Ja zbyt długo z tym zwlekałam,a teraz jeszcze bardziej cierpię.Pozdrawiam wszystkich.
    Komentarze Dodaj komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

    Wpisz sześć liter lub cyfr, które pojawiają się w obrazku.

  • Ach wróć tatusiu

  • Nie pij, proszę...;(

  • Pozytywnie zacznij swój dzień!