• Mania - błogostan czy szaleństwo? Wasze przygody w manii.

    W związku z istniejącymi tematami dotyczącymi zaburzeń schizo - afektywnych dwubiegunowych chciałbym poruszyć problem manii. Otóż po powrocie ze szpitala w 2003 roku, była wiosna jak teraz, a ja czułem potrzebę coraz częstszych kontaktów z ludźmi. Zaczęło się łażenie po imprezach, picie alkoholu, zero odpowiedzialności, niczym się nie przejmowałem. Wszystko przychodziło jak z płatka, normalnie eden na ziemi, gdyby nie podłe otoczenie. Nawijałem jak trajkotka, często bez sensu, ale tak byłem nakręcony, że inaczej się nie dało. Na imprezach zacząłem też palić fajki a jak ich nie miałem, a był to już początek uzależnienia, byłem zdolny robić wszystko co mi kazał ten, kto obiecał mi te fajki, za wykonanie zadania, nawet się poniżyć. Mimo że byłem studentem pomiatali mną osoby którzy ledwo podstawówkę skończyli, albo gówniarze, alkoholicy, ćpuni, gnojowe wsiochy, po prostu robili sobie wyraźnie ze mnie jaja, a ja na to im pozwalałem i byłem zbyt słaby by im się przeciwstawić. Jednego razu byłem cały opluty jak wracałem z dyskoteki. Wydaje się że w Polsce stygmatyzacja zawsze była i nic się nie zmieniło moim zdaniem. Są ludzie mądrzejsi, którzy widzą to w ten sposób, że z pewną osobą coś się dzieje nie tak, trzeba jej jakoś pomóc, natomiast wykorzystywanie i wyśmiewanie ułomności i wszelkich słabości osoby chorej jest "żółtym papierkiem" polskiego społeczeństwa. A na wsi to zjawisko wszyscy dobrze znają. Na szczęście to wszystko działo się właśnie na jednej wsi, gdzie mieszkała moja babcia, gdzie wtedy mieszkałem i obecnie bardzo rzadko tam jeżdżę. Zwykle mam cholerną tremę, gdy tam się pojawiam, jednak do nikogo już się nie przyznaje i udaje że nikogo tam nie znam. Cały ten syf, który wokół siebie zasiałem wskutek manii, na tej zabitej dechami wichurze, przerodził się za pomocą poczty pantoflowej w skandal taki, że jestem tam przez wszystkich rozpoznawany i zwracam wszystkich na siebie uwagę. Jednak teraz wiele się zmieniło, uważam że nie pozwoliłbym sobie na tego typu drwiny, gdyż moja agresja jaką jestem teraz usposobiony zmiotłaby wszystkich w popiół. Zresztą nie zniżam się do poziomu kołtunerii, wolę być już samotny, lub mieć kilku przyjaciół ale prawdziwych niż jakieś "śmieciowe znajomości". Tą manie miałem tylko raz w życiu, w tym momencie raczej pojawiły się problemy depresyjne, ale nawet choćby ta mania robiła niebiański błogostan, orgazm duchowy, to nie chcę jej nigdy mieć, za żadne skarby świata. Może mieliście podobne przygody w manii, do tego stopnia że mania sterowała wami po całości?
    Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w temacie na forum: Mania - błogostan czy szaleństwo? Wasze przygody w manii. Rozpoczęte przez Lisner28 Zobacz oryginał
    Komentarze 10 Komentarze
    1. Avatar sheinvisible
      sheinvisible -
      Witaj Lisner

      Szczerze mówiąc zdziwił mnie Twój post. Jeszcze nie spotkałam żadnego Chadowca, który by nie śpiewał hymnów pochwalnych na temat manii ... Myślałam, że nawet w chorobie jestem jakimś zmutowanym wyjątkiem. Bo dla mnie mania stała się przekleństwem ... Wszystko zaczęło się od niej ... Przez nią przez ponad 2 tygodnie żyłam na najwyższych obrotach i w jakimś innym ,,lepszym" wymiarze. Nie spałam, nie jadłam, wciąż rozpierała mnie energia przez którą ciągle szukałam sobie jakiegoś zajęcia. Dosłownie błyszczałam wyśmienitym humorem i radością. Byłam w stanie przenosić przysłowiowe góry. W niespełna tydzień awansowałam na kierownicze stanowisko. Po około 2 tygodniach pewnego dnia właśnie w pracy poczułam się fatalnie. Ciemniało mi przed oczami, miałam problemy z oddychaniem i czułam się jakby wielokrotnie przejechał po mnie co najmniej walec drogowy. Chwilę później urwał mi się film. Uciekłam z pracy tak jak stałam a do tego przez dziurę w płocie. Tygodnie wizyt u kolejnych lekarzy, tysiące badań i diagnoza ChAD ... Przez ponad rok próbowałam cierpliwie doczekać się doboru takiej kombinacji leków, przy których nie czułabym się tak fatalnie zarówno fizycznie jak i psychicznie. Poddałam sie, kiedy do towarzystwa ChADU dołączyła fobia społeczna. Po odstawieniu leków długo nie musiałam czekać na kolejną manię. Tym razem poszłam po przysłowiowej całości ... Mania wydobyła ze mnie bezduszną pozbawioną jakichkolwiek zasad panią Hyde Skutki tego, czego dopuściła się pani Hyde znoszę do dzisiaj. Uczę się z tym żyć i wciąż próbuję sobie wybaczyć to, czego się dopuściłam ... Ale z całej tej historii wyciągnęłam jedno ... Pokorę, przez duże P. Już nie krzyczę każdego dnia DLACZEGO to ja i DLACZEGO to mnie spotkało. Zamiast tego szukam sposobów by jakoś żyć i funkcjonować. I szczerze mówiąc coraz lepiej idzie mi poskramianie tej zimnej s...i !
      Przepraszam za długośc tego postu, od dawna nie wyrzuciłam z siebie tylu słów. Ba, dawno słowa nie układałay się w jako taki sens.
      Reasumując to wszystko odważę się na stwierdzenie, że to co nas nie zabije to wzmocni! Fakt, przeszliśmy sporo i jeszcze pewnie sporo do przejścia przed nami ... Ale ucząc się na własnych błędach w końcu znajdziemy swoje sposoby by ,,jakoś" żyć i coś z tego życia mieć pomimo a może przede wszystkim wbrew ChADOWI ...
      Pozdrawiam serdecznie ...
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      Cytat Wysłany przez sheinvisible Zobacz post
      Witaj Lisner

      Szczerze mówiąc zdziwił mnie Twój post. Jeszcze nie spotkałam żadnego Chadowca, który by nie śpiewał hymnów pochwalnych na temat manii ... Myślałam, że nawet w chorobie jestem jakimś zmutowanym wyjątkiem. Bo dla mnie mania stała się przekleństwem ... Wszystko zaczęło się od niej ... Przez nią przez ponad 2 tygodnie żyłam na najwyższych obrotach i w jakimś innym ,,lepszym" wymiarze. Nie spałam, nie jadłam, wciąż rozpierała mnie energia przez którą ciągle szukałam sobie jakiegoś zajęcia. Dosłownie błyszczałam wyśmienitym humorem i radością. Byłam w stanie przenosić przysłowiowe góry. W niespełna tydzień awansowałam na kierownicze stanowisko. Po około 2 tygodniach pewnego dnia właśnie w pracy poczułam się fatalnie. Ciemniało mi przed oczami, miałam problemy z oddychaniem i czułam się jakby wielokrotnie przejechał po mnie co najmniej walec drogowy. Chwilę później urwał mi się film. Uciekłam z pracy tak jak stałam a do tego przez dziurę w płocie. Tygodnie wizyt u kolejnych lekarzy, tysiące badań i diagnoza ChAD ... Przez ponad rok próbowałam cierpliwie doczekać się doboru takiej kombinacji leków, przy których nie czułabym się tak fatalnie zarówno fizycznie jak i psychicznie. Poddałam sie, kiedy do towarzystwa ChADU dołączyła fobia społeczna. Po odstawieniu leków długo nie musiałam czekać na kolejną manię. Tym razem poszłam po przysłowiowej całości ... Mania wydobyła ze mnie bezduszną pozbawioną jakichkolwiek zasad panią Hyde Skutki tego, czego dopuściła się pani Hyde znoszę do dzisiaj. Uczę się z tym żyć i wciąż próbuję sobie wybaczyć to, czego się dopuściłam ... Ale z całej tej historii wyciągnęłam jedno ... Pokorę, przez duże P. Już nie krzyczę każdego dnia DLACZEGO to ja i DLACZEGO to mnie spotkało. Zamiast tego szukam sposobów by jakoś żyć i funkcjonować. I szczerze mówiąc coraz lepiej idzie mi poskramianie tej zimnej s...i !
      Przepraszam za długośc tego postu, od dawna nie wyrzuciłam z siebie tylu słów. Ba, dawno słowa nie układałay się w jako taki sens.
      Reasumując to wszystko odważę się na stwierdzenie, że to co nas nie zabije to wzmocni! Fakt, przeszliśmy sporo i jeszcze pewnie sporo do przejścia przed nami ... Ale ucząc się na własnych błędach w końcu znajdziemy swoje sposoby by ,,jakoś" żyć i coś z tego życia mieć pomimo a może przede wszystkim wbrew ChADOWI ...
      Pozdrawiam serdecznie ...
      Ja ostrą manię przeżyłam 4 lata temu.Zaczęło mi przeszkadzać mieszkanie( luksusowe) w blokowisku z oknami na południe,w którym podczas upałów można było się udusić, betonowe bloki naprzeciwko,które zasłaniały zieleń, 4 piętro itp.Nie wiem jakim cudem wymusiłam na mężu sprzedaż mieszkania. Kupiliśmy domek w stanie surowym dopożyczając więcej pieniędzy, niż wzięliśmy z swoje mieszkanie. Miałam taki dar przekonywania, że znajomi pożyczyli nam olbrzymią dla nas sumę pieniędzy. A ja? Jak wysoko pofrunęłam, tak nisko spadłam.Depresja trwała długo, nie zauważyłam ani wiosny, ani lata w 2007roku. W czerwcu tegoż roku nałykałam się mocnych pigół na uspokojenie,po których spałam 3 dni. Po przebudzeniu nie spałm wcale przez kilka tygodni. Do dziś nie wiem,dlaczego przeżyłam.Wyszłam z tych kłopotów jako tako, ale rata kredytu, który spłacam jest równa emeryturze, a pracować nie daję rady, jestem wypalona.
    1. Avatar czytelniczka
      czytelniczka -
      Witaj, dziś się zarejestrowałam, napisałam parę powitalnych słów o sobie i... nie wiem gdzie to poszło, jakoś nie mogę się odnaleźć. Przeczytałam to co napisałaś o sobie w stanie maniakalnym. No to witaj w klubie...Dokładnie byłam taka jak Ty. Czułam to samo i pewnie robiłam to samo. Z pewnością wiesz co mam na myśli, przeszłaś przez to. Chcę zapomnieć i nigdy więcej niech się to nie powtórzy z taką siłą!!! Pozdrawiam serdecznie.

      Przygody w manii..? To koszmar. Dziękuję za takie przygody.

      Mod Mandatory:
      Proszę używać opcji edycji postu.
    1. Avatar admin
      admin -
      jak ktoś ma starą przeglądarkę to może jej nieprzeladowac po wysłaniu postu i wtedy możliwe jest że się nie widzi postu ale fizycznie został on napisany. wtedy można odświeżyć stronę ręcznie i post powinien być widoczny. ale.zalecam uaktualnienie przeglądarki do nowszej wersji, nawet ze względów bezpieczeństwa. dodatkowo post jest zapisywany w pamięci systemu i można go przywrócić.
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      Masz rację, nigdy więcej supermanii, choć niewielka hipomania to błogostan,który b. lubię. Teraz właśnie jestem na pożądanej równi i jest dobrze. Uczysz się jeszcze, pracujesz. Czy dobrze się czujesz w rodzinie?
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      Mania nie jest błogostanem, hipomania jest ok!
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      ; J chcę ja nie chcę wiele, ale nie mniej, niż wszystko...
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      Splątało się zmierzcł o , gdzie ty, a gdzie ty a gdzie ja, już nie wiem i myślę w poł drogi, że tyś jest rewolta i kleska i mgła . a ja to twe rzęsy i loki"
    1. Avatar krystyna
      krystyna -
      Boję się manii, ale skrajnej depresji nienawidzę, czuję jakbym nie miała mózgu i uczuć. Trudno mi zachować równowagę.Mania to tyleż błogostan, co szaleństwo.
    1. Avatar Niezarejestrowani
      Niezarejestrowani -
      Mimo,ze mam dopiero 19 lat od 2 mam wykryty CHAD. Nie lecze sie zbyt intensywnie co prawda, bo rodzina wyparla ten problem uznajac mnie za zdrowa.. ale to byl blad,bo calkiem niedawno przezylam straszna manie.. generalnie lubie ten stan.. chociaz nie objawia mi se bardzo bardzo intensywnie.. I myslalam,ze to co sie dzialo to byla moja wina ale teraz wiem,ze nie moglam tego kontrolowac.. Bardzo sie upokarzalam, za duzo pilam.. nieodpowiedzialnosc to malo powiedziane.. Okrutny poped seksualny wciaz niezaspokojony i to wszystko do czego ciezko mi sie przyznac do dzis przed sama soba.. potem 3 msce depresji tez dosc intensywnej a teraz znow mania rosnie. Sama nie wiem co o tym myslec.. Choroba zaczela rozwalac mi zycie. Chociaz czesto wydaje mi sie blogoslawienstwem.
    Komentarze Dodaj komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

    Wpisz sześć liter lub cyfr, które pojawiają się w obrazku.

  • Rozmowa z aniołem

  • Kalendarz

    Maj   2012
    Su Mo Tu We Th Pią Sa
    1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31