Czy depresja jest rzeczywiście chorobą psychiczną? Wielu psychiatrów, psychologów i ludzi nauki kwestionowało istnieje jej jako rzeczywistego zjawiska choroby psychicznej. W dawnych czasach nazywano ją melancholią, na którą zwykle zapadali pisarze, malarze, muzycy i inni artyści. Nie przypisywano jej pejoratywnej etykietki choroby psychicznej, a raczej traktowano jako zjawisko dotykające najczęściej ludzi wrażliwych(tzw. melancholików). Jednak czasy się zmieniły. Zaczęliśmy żyć szybciej - w biegu po upragniony sukces, więc przestaliśmy sobie dawać sposobność na zwolnienie tempa i chwilę zadumy. Współczesny, rozwinięty świat wymaga od nas ciągłej aktywności, ciągłej walki. Mimo to, pytanie, czy depresja daje się ująć w naukowe kategorie medyczne, budzi bardzo wiele kontrowersji.
Psychologia w XX wieku za sprawą takich nazwisk jak m.in. Freud, Ferenczi, Jung, Jaspers, Hillman zaczęła się dynamicznie rozwijać. Powstał ruch psychoanalityczny z inicjatywy Freuda. Jednak niedługo trwała sielanka tegoż ruchu, wkrótce doszło w nim do kilku rozłamów.
Pomimo tego, psychiatria miała się dobrze i wciąż zyskiwała na popularności. Wraz z rozwojem nauk zajmujących się badaniem chorób umysłu powstały ruchy, które stanęły w opozycji do nich. W latach 60-tych rozwinął się ruch antypsychiatrii, którego czołową postacią stał się amerykański psychiatra
węgierskiego pochodzenia Thomas S. Szasz. Szasz w swojej sztandarowej książce "Mit choro

by psychicznej" walczy z owym dominującym przekonaniem, że choroby „duszy” są równie realne i obiektywne jak choroby cielesne. Przekonuje, że współcześni psychiatrzy i psychoterapeuci mają w istocie do czynienia z problemami, jakie stawia przez nami życie, a nie z konkretnymi zaburzeniami zdrowia psychicznego, którego kryteriów nie sposób sformułować. Pojęcie choroby psychicznej jest według niego mistyfikacją, zamiast zwracać uwagę na znajdując się w konflikcie ludzkie potrzeby, aspiracje i wartości - odwołujemy się do pojęcia choroby psychicznej. Dzięki czemu, otrzymujemy amoralną i bezosobową rzecz - chorobę, jako wyjaśnienie problemów życia. Według Szasza, pojęcie choroby psychicznej można odwołać do takich zjawisk jak syfilis mózgu, delirium, zatrucia - w których dana osoba przejawia osobliwe zachowania lub zaburzenia osobowości. Zakładał, że niektóre wady układu nerwowego, mogą być bardzo subtelne, a dana osoba zostanie zakwalifikowana jako chora psychicznie. Tak więc mamy do czynienia nie z chorobą umysłu, a chorobą mózgu. "Choroby psychiczne" możemy uznać w zasadzie za nie różniące się od wszystkich innych chorób (ciała) – twierdzi Szasz. Jedyna różnica pomiędzy chorobami psychicznymi i cielesnych jest w tym, że te mające wpływ na mózg, ujawniają się poprzez objawy psychiczne, podczas gdy drugie, mają wpływ na inne narządy ciała (np. skóry, wątroby, itp.). W ten sposób łatwiej je zdiagnozować.
Choroba psychiczna nie jest czymś fizycznym, związku z tym, jest ona teorią zbudowaną na potrzeby wyjaśnienia problemów ogółu ludzkości, a nie zaś danej jednostki. W ten sposób łatwiej znaleźć cudowne antidotum – leki produkowane przez wielkie koncerny farmaceutyczne, które, jak się często okazuje, bardziej szkodzą, aniżeli leczą.
Depresja zdaje się ujawniać wielowymiarowe problemy, z którymi medycyna nie jest w stanie sobie poradzić. Same środowisko psychiatrów i psychologów oraz nauki, zdaje się być podzielone co do rozpoznawania i metod leczenia chorób psychicznych takich, jak między innymi depresja. Wszystko to stawia pod znakiem zapytania sens wielu metod leczenia tych zaburzeń.
Według Jamesa Hillmana, znanego amerykańskiego psychologa, depresja jest reakcją naszej psyche na chaos kultury, w której żyjemy. Jest to kultura psychopatyczna. Kultura heroicznego ego, które wciąż prze do przodu, panicznie boi się zastoju oraz nudy, które chce być coraz potężniejsze i szybsze. Depresja jest buntem tej części psyche, która nie poddaje się owemu wszechogarniającemu pędowi i rozkłada ego na łopatki, konfrontując je z jego własną bezradnością, niezbywalną cechą kondycji

ludzkiej. Depresja – powiada prowokacyjnie Hillman. – otwiera drzwi do swoistego rodzaju piękna, przynosi spowolnienie, smutek dzięki którym możemy dotrzeć do głębin duszy i doświadczyć tragicznego wymiaru życia. Sprawia, że stajemy się mniej pewni siebie, wrażliwsi i bardziej refleksyjni. Jednak wszystkie te cechy są postrzegane negatywnie w kulturze zdominowanej przez heroiczne ego, stąd gigantyczne nakłady kosztów i energii, jakie wkłada ona w walkę z depresją. Depresja - mówi Hillman. - stała się wrogiem numer jeden tej kultury, wrogiem, którego trzeba zwalczać wszystkimi możliwymi sposobami.
Hillman zauważa, że depresja niekoniecznie musi być postrzegana jedynie negatywnie. Konstatuje on, że daje ona osobie cierpiącej, możliwość uwrażliwienia siebie poprzez cierpienie, wedle maksymy „Ból uszlachetnia”. Stan ten zdaje się informować cierpiącego, że przeciążył swój umysł i ciało, więc musi teraz przystopować oraz przeanalizować swoje potrzeby, pragnienia i ambicje. Hillman uważa, że medycyna jako ta część kultury, która zaanektowała obszary będące wcześniej w sferze duchowieństwa, szamanizmu i teologii. W ten sposób zaczęła generować zjawisko
depresji, nie dając danej osobie możliwości przeżycia stanu smutku, przygnębienia, melancholii w spokoju - traktując coś, co przez wieki było częścią kultury niepostrzeganego w sposób jednoznacznie negatywny. Współczesna psychiatria i psychologia narzuca w ten sposób - poprzez swoją twardą wizję zdrowia psychicznego - imperatyw potrzeby wyrwania się z tego stanu. Psychoterapeuta daje nadzieję w postaci światełka w tunelu, które jest w istocie czymś, co człowieka pogrążonego w rozpaczy - pogrąża w jeszcze większą rozpacz, bo jak powiada Hillman "Im jaśniejsze światło, tym ciemność ciemniejsza". Gdyby zabrać ten imperatyw leczenia i leki, wtedy to cierpienie stałoby się mniej dotkliwe dla pacjenta.
Depresja towarzyszyła człowiekowi od zarania dziejów, była nazywa melancholią i traktowana, jak coś zesłanego przez bogów lub demony. Wiązano ją z zaniedbywaniem higieny, z niewłaściwą dietą, a zatem była efektem naruszenia subtelnej harmonii organizmu. Gnębiła ludzi różnych epok i różnych kultur. Pojawiała się często w literaturze pięknej, gdzie przedstawiano ją mianem melancholii heroicznej, w której przydawano jej uroku, swoistego dostojeństwa i wytworności . Była ona barwnie opisywana przez wielu autorów m.in. Charlesa Pierra Baudelaire'a, Jeana-Paula Sartre'a, Johana Wolfganga Goethego, Sorena Kierkegaarda czy Emila Ciorana.
Depresja stała się powszechna pod koniec XX wieku. Obecnie jest postrzegana za chorobę cywilizacyjną. Dzisiaj bardziej mówi się o zabur
zeniach depresyjnych czy zespole depresyjnym. Dynamicznie zmienia się postrzeganie tej choroby i być może w przyszłości znów zmieni ona swoje oblicze w oczach psychiatrii.
W niektórych religiach depresję usuwa się, poprzez studia nad naturą umysłu albo przez medytację.
Znany z książki „Przebudzenie” Jezuita Anthony De Mello, pisze: „ Cierpisz z powodu depresji i lęków dlatego, że identyfikujesz się z nimi. Nie jesteś przecież swą depresją. To tylko chytra sztuczka twego umysłu, dziwaczna iluzja. Wykraczasz poza siebie i spoglądasz na depresję z góry, nie identyfikujesz się z nią. Nie robisz nic, by się jej pozbyć, jesteś pełen woli życia, podczas gdy ona przechodzi przez ciebie i znika. Możesz być szczęśliwy w swej depresji" .
Depresja, czymkolwiek jest, zdaje się być odpowiedzą naszej psychiki na tempo życia współczesnego człowieka. Łagodna może pozwalać nam normalnie funkcjonować, zaś w odmianach ostrych, może pozbawić nas chęci do życia i być przyczyną samobójstwa. Depresja jest jak święty Graal, ma wiele oblicz, ale nikt nie poznał jej prawdziwej natury. To może i dobrze. Czym by się stała cała historia owiana aurą melancholijnej tajemniczości, która wpłynęła na literaturę i sztukę, bez owej dozy smutku i cierpienia będących natchnieniem dla tak wielu ludzi ...
Wiadomość
Następujące błędy wystąpiły przy przesyłaniu danych