• Moje bliskie spotkanie ze Schizofrenia

    Do niedawna było mi to bardzo obce pojecie. Osoby chore na schizofrenie postrzegałam wg stereotypów krążących wolno po świecie.
    Jednak... hm... teraz jest inaczej.

    W maju tego roku moja siostra została zdiagnozowana... schizofrenia.

    Jak do tego doszło? Sama mieszkam w DE. Mój mąż wyjeżdżał na miesiąc do Iraku (jest Irakijczykiem). Na ten czas zaprosiłam do nas siostrę. Ma 28 lat, jest singielka. Pomyślałam sobie, ze byłoby fajnie, gdyby przyjechała i ten czas pobyła u nas. Mi byłoby przyjemniej a nie tak sama z dziećmi.

    Jednak... od jakiegoś czasu moja siostra zachowywała się... dziwnie? inaczej?

    Nie słyszałam tego od niej ani od moich rodziców, z którymi ona mieszka, lecz od osób postronnych.
    Pytałam się rodziców... co się dzieje z moja siostra? Twierdzili, ze to tylko złośliwość innych i wstrętna plotka.

    No nic... zdecydowałam się, ze jednak zaproszę siostrę do nas.

    Myślałam, ze jest po prostu przygnębiona. Ze ja swoja energia i zapałem wyciągnę ja z tego dołka. Ze widząc to tempo życia u nas dostanie sama delikatnego pstryczka i dzięki temu ruszy do przodu.

    Moja siostra ruszyła w drogę.

    Dziwne było już na samym początku, gdy do nas przyjechała. Jechała autobusem. Zawsze miała zwyczaj, ze będąc niedaleko naszego miejsca zamieszkania (tak gdzieś pół godz.) dzwoniła do nas i my wyjeżdżaliśmy po nią samochodem. Tak, ze gdyby np. przyjechała wcześniej (a nieraz zdarzało się to nawet 2-3 godziny wcześniej) nie musiała tam czekać lub wołać taksówki. Tym razem nie zadzwoniła do nas. Natomiast zadzwoniła do naszych rodziców do Polski.
    Pojechałam po nią. Nigdzie nie mogłam jej znaleźć. W końcu zajrzałam w oddalony kat. Siedziała tam ze swoimi walizkami skulona. Czemu? Nie wiedziała tego.
    Ogólnie sprawiała wrażenie bardzo smutnej i przygnębionej. Opowiadała, ze po drodze bala się, bo obok, wzdłuż ulicy, toczyły się ogromne betonowe walce.
    Czy inni tez to widzieli? Czy ktoś tez na to reagował? Nie... dziwne, ale nikt inny tego nie widział.
    Z początku słysząc to byłam w ciężkim szoku. Myślałam... jak ja mogę jechać do Polski, skoro na autostradach toczą się jakieś wielkie walce? No ale dziwne to było.
    Moja siostra zawsze taka wesoła teraz była bardzo smutna. Ciągle zamykała się w pokoju którejś z córek i siedziała tam z nikim nie rozmawiając.
    Wyciągałam ja, to jakiś fajny film, to restauracja, jakiś wypad do kina. Na jej twarzy nie było w ogóle uśmiechu.
    Któregoś razu powiedziała mi, ze jedzenie jej w ogóle nie smakuje. Zdziwiłam się wtedy, ale ona wytłumaczyła mi, ze ona po prostu je i nie czuje smaku jedzenia.
    Rozmawiałam z rodzicami, ze jest z nią bardzo źle. Prosiłam, żeby skłonili ja, aby poszła do lekarza, ze ona potrzebuje pomocy. Ciężko było ich, ja przekonać, ale się udało.
    Z ciężkim sercem postanowiłam ja wysłać wcześniej do Polski. Miała jechać w sobotę. Zaraz po przyjeździe miała udać się do psychologa lub psychiatry.

    W piątek, jak zwykle poprowadzalam cory: szkoła, przedszkole i parę innych sprawunków. Na popołudnie wizyta u homeopaty. Moja siostra nie chciała zostawać nawet na chwilkę sama w domu. Wszędzie chciała jeździć ze mną. Mi to nie przeszkadzało.

    W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się w Centrum Zakupowym. Tam spotkałyśmy mojego męża.
    Moja siostra zaczęła biegać po Centrum Zakupowym. Złapała mojego męża, zaczęła mu opowiadać wszystko źle, co zrobiła w swoim życiu.
    Po drodze zachodziłyśmy do Biura Podroży (moja przyjaciółka jest właścicielką). Moja siostra rzuciła się na moja Przyjaciółkę, zaczęła jej opowiadać, jaka to ona jest zla i jak my jej wszyscy nie znamy.

    Nie wiedzialam, co sie z nia dzieje.

    W domu juz... moja siostra zaczela klaniac sie przed moimi corkami, twierdzac, ze one sa swiete. Potem stwierdzila, ze ja i moj maz tez jestesmy swieci.
    Potem wszystko potoczylo sie juz szybko. Moja siostra nagle zobaczyla chmare demonow, stwierdzila, ze chcemy ja otroc.
    Zawolalismy karetke. Przyjechala dosc szybko. Oczywiscie arcyinteligentni madrale stwierdzili, ze chcemy cos siostrze wmowic i stali, jak ofary podczas, gdy moja siostra uciekla z domu (tuz przed ich nosem) tak, jak stala, na boso.
    Moj maz ruszyl za nia. Moja siostra miala taka sile i energie, ze dobiegla jednym tchem dwa osiedla dalej.
    Zaczela dzwonic do obcych domow (po 23-ej). W koncu ktos zadzwonil na policje.
    Czterech policjantow musialo ja obezwladniac, tak sie bronila.
    Moj maz zdawal mi caly czas sprawozdania przez komorke. Myslalam, ze po prostu snie. Ze to niemozliwe, co sie dzialo. Nie tak nagle.
    Moja siostra trafila do szpitala obok nas. Najpierw porobiono jej podstawowe badania... w tym tomograf glowy, zeby wykluczyc guza mozgu.
    Wykluczono wszystkie schorzenia, np. wylew krwi do mozgu, guz mozgu i przewiezionio ja do szpitala psychiatrycznego.

    Na drugi dzien dzwonilam do niej (maz pojechal tam). Plakala, zebym ja stamtad zabrala.
    Szpital, w ktorym byla, byl naprawde dobry. Moja siostra mogla miec swoje ubrania, moga wychodzic na dwor na spacery (piekny park ze starymi drzewami, bylam tam u niej, potem ja jezdzilam ja odwiedzac, nawet ze starsza corka). Nawet takie sprzety, jak pinceta do brwi czy nozyczki do paznokci mogla miec (tylko oczywiscie musiala potem oddawac personelowi).
    Doszla do siebie na tyle, ze (oczywiscie biorac leki) mogla po tygodniu pojechac autobusem z powrotem.

    Tam moi rodzice wyszukali psychiatre i moja siostra od maja jest pod stala opieka lekarska.

    ***

    Czytam posty na tym forum i dopiero dociera do mnie, ze to ja do tej pory stawialam sie w roli ofiary.
    Jakie to straszne, ze to mnie spotkalo. Ze to moja siostra, ze to sie stalo akurat u mnie itd.
    Byl moment, ze czulam sie, jakby moja siostra umarla i jakbym ja na zawsze stracila. Szczegolnie na samym poczatku, jak byla ostro pod wplywem lekow.

    Potrzebne mi to bylo. Dzieki temu forum zaczynam widziec, ze tak naprawde to moja siostra potrzebowala wtedy pomocy. Ze ona nadal jest i potrzebuje mnie, nas - rodziny.

    Czuje sie tak, jakbym odzyskala ja no nowo. Chociaz wiem, ze to dopiero poczatek i jeszcze wiele przed nami.
    Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w temacie na forum: Moje bliskie spotkanie ze Schizofrenia Rozpoczęte przez Lady_Napalm Zobacz oryginał
    Komentarze Dodaj komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

    Wpisz sześć liter lub cyfr, które pojawiają się w obrazku.

  • Rozmowa z aniołem

  • Kalendarz

    Maj   2012
    Su Mo Tu We Th Pią Sa
    1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31