• Moja historia.

    Od niedawna zapoznaję się z tym forum i zauważyłam, że zdarza się iż ludzie po kilku postach rezygnują z uczestnictwa. Wiem, jak trudno się przełamać i otworzyć bo sama to mam.
    Moja historia zaczęła się 30 lat temu. Moi rodzice spędzili ze sobą zakładową zabawę sylwestrową. Wcześniej znali się tylko z pracy. Znajomość się przedłużyła gdy się okazało, że mama jest w ciąży. Szybko wydało się, że tata lubi zaglądać do kieliszka, ale cóż. Kiedyś to było normalne.
    Tata nie był typem awanturnika. Przeciwnie był jak duże dziecko. Często po wypłacie przychodził goły i wesoły. Część przepił, część pogubił, resztę mu powyciągali "koledzy". Pracowali z mamą na zmiany i często się mijali. Wtedy tata robił w domu imprezy. Ja szykowałam zagryzkę (już w wieku 7 lat) i sprzątałam po wszystkim by mama się nie zorientowała i żeby nie było awantury. I tak zawsze była draka, bo nie wszystko mi się udawało zatuszować. Czasem gdy tata miał kasę, dawał mi coś do skarbonki. Ale zwykle po paru dniach wyciągał z powrotem. Podobnie było z prezentami typu rower, radio. Najczęściej pewnego dnia po prostu znikały.
    Mama musiała ciągle mieć schowany portfel. Dokumenty taty też były schowane po tym jak po pijaku podżyrował komuś kredyt.
    Gdy tata zmarł miałam 15 lat. Miałam wtedy pierwszą depresję. Byłam nieśmiała, zamknięta w sobie i ciągle w jakimś dziwnym lęku. Kilka lat później usłyszałam o syndromie DDA. Zaczęłam czytać na ten temat. Pozwoliło mi to zrozumieć wiele rzeczy i odciąć się od tamtych przeżyć.
    Minął jakiś czas i poznałam obecnego partnera. On też jest DDA. U niego pili oboje rodzice z tymże matka przestała a ojciec pije nadal. I gdy zaczęłam bywać w ich domu, znowu wrócił koszmar. Znów popadłam w depresję. Nasiliła mi się nerwica. Znów zamknęłam się w sobie. Przestałam bywać u chłopaka a że nie mieszkamy w tym samym mieście, widzimy się rzadko. Nasza sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie możemy zamieszkać razem. Może kiedyś...
    Często mam wrażenie, że życie toczy się za jakąś szyba a ja jestem widzem. I to nie jest to, że mi na niczym nie zależy. Często gdy napotkam jakąś trudność w realizacji danego celu zniechęcam się. Miewam problemy z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi. Wydaje mi się, że sprawiam wrażenie niedostępnej, choć wcale tego nie chcę. Czasem zamykam się nagle w sobie i nic nie mogę na to poradzić. Wiem, że to może zrażać do mnie ludzi, ale nie umiem tego zmienić.

    Pozdrawiam wytrwałych czytających
    Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w temacie na forum: Moja historia. Rozpoczęte przez Melissa Zobacz oryginał
    Komentarze Dodaj komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

    Wpisz sześć liter lub cyfr, które pojawiają się w obrazku.

  • Ach wróć tatusiu

  • Nie pij, proszę...;(

  • Pozytywnie zacznij swój dzień!